`

Taka przyszłość czeka PiS i Konfederację? Oto scenariusz, którego boi się Kaczyński

3 min. czytania
15.11.2025 14:57
Obserwuj nas na Google

- Nie zdziwiłbym się, gdyby w wyborach w 2027 roku Konfederacja wyprzedziła PiS, jeśli chodzi o poparcie i liczę mandatów - stwierdza w rozmowie z Radiem ZET Mateusz Mazzini. Dziennikarz, który był gościem najnowszego odcinka podcastu "Machina Władzy" przyznał też, że - patrząc na trendy polityczne - "nawet 25 proc. może stanowić dla PiS wyczyn". 

PiS Konfederacja
fot. Marysia Zawada/REPORTER, Jacek Slomion/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki mogą sprawić, że Konfederacja wyprzedzi PiS do 2027 roku.
  • Co wpływa na rosnące poparcie dla Konfederacji wśród wyborców PiS.
  • Dlaczego powiązania PiS z Donaldem Trumpem mogą być problematyczne.
  • Które grupy wyborców przyciąga obecnie Konfederacja kosztem PiS.

Konfederacja wyprzedzi PiS? "To scenariusz prawdopodobny"

Czy w ciągu najbliższych dwóch lat to Konfederacja, a nie PiS, może stać się dominującą siłą po prawej stronie polskiej sceny politycznej? Tak uważa Mateusz Mazzini, który był gościem najnowszego odcinka podcastu Radia ZET "Machina Władzy". - Myślę, że Jarosław Kaczyński będzie miał duże problemy z tym, by przyjąć do wiadomości, że to Sławomir Mentzen tego typu postaci mogą być na tym samym poziomie, jeśli chodzi o prowadzenie sporu politycznego - ocenia. 

Oglądaj

Dziennikarz i reporter związany z "Gazetą Wyborczą" i "Polityką" przekonuje, że na podstawie obecnych trendów prawdopodobny scenariusz na wybory parlamentarne w 2027 roku zakłada, iż Konfederacja może zdobyć nawet więcej głosów i mandatów niż PiS. Taką zmianę określa mianem "trzęsienia ziemi", porównując ją do potencjalnego sukcesu skrajnie prawicowej Reform UK w Wielkiej Brytanii, która w hipotetycznych przedterminowych wyborach mogłoby zdobyć ponad 300 mandatów. Jak zaznacza, skala przetasowań może być porównywalna. - Gdyby torysi musieli być dobudówką do jakiejś nowej partii prawicowej, a PiS do Konfederacji, to dla wielu polityków jest to sytuacja trudna do wyobrażenia - ocenia. 

"Dla PiS w 2027 roku nawet 25 proc. będzie wyczynem"

Według Mazziniego historia polskiej polityki sugeruje, że większe partie często "zjadają" mniejszych partnerów po tej samej stronie sceny, jednak tym razem ten schemat może się odwrócić. - Wydawało się Kaczyńskiemu, że będzie się żywił Konfederacją, a tymczasem to Konfederacja może się żywić PiS-em - stwierdza. Jako przykład przywołuje sytuację na Węgrzech, gdzie Viktor Orbán potrafił zmarginalizować wszystkich prawicowych rywali, podczas gdy w Polsce PiS nie zdołał zatrzymać wzrostu nowych ugrupowań - Konfederacji oraz formacji Grzegorza Brauna. 

Redakcja poleca

Zdaniem gościa podcastu Konfederacja zagospodarowuje wyborców, których PiS lekceważył od lat - zwłaszcza klasę średnią i przedsiębiorców. - W Konfederacji jest skrzydło libertariańskie, które zasysa rozczarowaną klasę średnią, a nią Jarosław Kaczyński zawsze gardził - podkreśla. Tymczasem elektorat centrowy czy centrolewicowy, od którego PiS odciął się wypowiedziami o "Polakach gorszego sortu", pozostaje dla tego ugrupowania całkowicie nieosiągalny.

Czy to oznacza, iż granica możliwości PiS może w kolejnych latach przesuwać się coraz niżej? Mazzini zaznacza, że według wielu komentatorów mówienie o 40 proc. poparcia dla PiS jest dziś nierealne. - Nie zdziwiłbym się, gdyby w 2027 roku 25 proc. poparcia było wyczynem dla PiS - przyznaje, wskazując na wspomnianą już wcześniej "kumulację negatywnych trendów".

Trump problemem dla polskich polityków? "Będą musieli się tłumaczyć"

Dziennikarz zwraca także uwagę na czynnik międzynarodowy, który w jego ocenie może odegrać kluczową rolę. Chodzi o bliskość PiS wobec Donalda Trumpa. Jeżeli np. w USA dojdzie do poważnych kryzysów politycznych, a styl rządzenia obecnego prezydenta zacznie być "jawnie postrzegany jako autorytarny, europejskie partie związane z nim politycznie i przyklejone do niego, będą musiały tłumaczyć się z tego przed wyborcami".

W tym kontekście Konfederacja - jego zdaniem - "wykazuje większy instynkt polityczny". Mazzini przypomina słowa Krzysztofa Bosaka z Marszu Niepodległości, który stwierdził, że los Polski "nie będzie zależeć ani od Brukseli, ani od Berlina, ale też ani od Moskwy, ani od Waszyngtonu". - Konfederaci wyglądają na ten moment na lepiej przygotowanych do rozumienia zmieniającej się rzeczywistości niż PiS, bo oni widzą, że nie ma sensu grać na jednego konia - podsumowuje publicysta.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET