Karol Nawrocki chce to zrobić w 100 dni od objęcia urzędu prezydenta. "Gwarantuję"
Popierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki w sobotę spotkał się z mieszkańcami Sejn oraz Augustowa (woj. podlaskie). Zadeklarował, że wypowie jednostronnie pakt migracyjny. Zapowiedział także, co zrobi w ciągu 100 dni od objęcia urzędu prezydenta.
- Karol Nawrocki odwiedził Sejny i Augustów w woj. podlaskim
- Popierany przez PiS kandydat na prezydenta zadeklarował, że jednostronnie wypowie pakt migracyjny
- Obiecał też, że jedną z jego pierwszych decyzji będzie obniżenie cen energii elektrycznej o 33 proc.
Karol Nawrocki deklaruje: "Jednostronnie wypowiem pakt migracyjny"
Karol Nawrocki przebywa w sobotę w północno-wschodniej Polsce. Rano odwiedził Sejny, miasteczko na pograniczu polsko-litewskim. Spotkał się tam z przedstawicielami kół gospodyń wiejskich, a potem z mieszkańcami Sejn i okolic. Nawrocki wspomniał, że w Sejnach i Puńsku obok siebie od lat żyją obywatele dwóch nacji: Polacy i Litwini, którzy tworzą wspólnotę. Do zebranych mówił o zagrożeniach, jakie niesie ze sobą pakt migracyjny. - Jasno musimy powiedzieć i jasno deklaruję w imieniu obywateli Rzeczpospolitej, jak zostanę prezydentem, to jednostronnie wypowiem pakt migracyjny, bo dla mnie wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze - oświadczył kandydat.
Dodał, że ci, którzy przyjeżdżają do Polski, muszą szanować nasze wartości. - Jedna zasada musi w Rzeczpospolitej panować, że jeśli ktoś przychodzi do naszego domu i przekracza próg naszego domu, to szanuje te wartości, które my wyznajemy, to szanuje to, kim my jesteśmy. To jest otwarcie naszego miłosierdzia, naszej otwartości i chęci współpracy. Dlatego mówię jasno, że nie zgadzam się na to, co dzieje wokół polityki migracyjnej Unii Europejskiej i nie zamierzam jako prezydent Rzeczpospolitej, jako prezydent Polski, tolerować tego, że nasi zachodni sąsiedzi Niemcy chcą załatwiać swoje sprawy, swoje błędy z polityką migracyjną, stawiając na szali bezpieczeństwo naszych kobiet i dzieci - mówił Nawrocki.
Przekonywał, że Polacy nie potrzebują ośrodków migracji dla nielegalnych imigrantów. - My nie potrzebujemy 40 tysięcy migrantów w ramach procesu readmisji, które chce nam wcisnąć strona niemiecka. My potrzebujemy inwestycji tu, w komunikację, w domy pomocy społecznej, ośrodki zdrowia, w boiska dla młodzieży, w hale lodowiska. Chcemy się rozwijać, a nie załatwiać interesy i problemy państwa niemieckiego. To nie jest nasz kierunek - powiedział Nawrocki.
Nawrocki obiecuje obniżyć ceny prądu o 33 proc.
Podczas spotkania w Augustowie z kolei złożył obietnicę obniżenia cen energii elektrycznej o 33 proc. - Musimy wrócić do cen energii elektrycznej sprzed czasów pandemii. Gwarantuję, że w ciągu pierwszych 100 dni od objęcia urzędu prezydenta Rzeczypospolitej wprowadzę z pełną determinacją plan "prąd 33 proc.", który oznacza, że będziecie [...] płacić o 1/3 mniej za rachunki energii elektrycznej - powiedział Nawrocki. Kandydat na prezydenta zaznaczył, że doprowadzenie do obniżenia cen energii elektrycznej wymaga odrzucenia polityki Zielonego Ładu. - Zielony Ład wpływa w ten sposób na cenę energii elektrycznej, że przedsiębiorcy i dostawcy energii wiedząc, jakie konsekwencje przyniesie Zielony Ład, tworzą poduszkę finansową. Żądają więcej za energię elektryczną, bo wiedza, że czeka ich katastrofa - powiedział.
Nawrocki zadeklarował też, że jako prezydent zwoła "specjalny szczyt przeciwników Zielonego Ładu", opierając się najpierw o fundament Trójmorza, a następnie przekonując wszystkich przywódców państw, że tę ideologię trzeba odrzucić". W ocenie kandydata środki na obniżenie cen energii elektrycznej można również pozyskać z aukcji uprawnień do emisji (EU ETS). - Płacimy zielone podatki, a środki finansowe z aukcji ETS, które powinny trafiać do polskich gospodarstw domowych, muszą do nich wrócić. To drugi krok do tego, aby ceny energii elektrycznej były o 33 proc. niższe - przekonywał.
Nawrocki obiecał również likwidację programu dopłat do samochodów elektrycznych. - Korzysta z niego kilkadziesiąt tysięcy zazwyczaj bardzo bogatych osób. Za te programy płacimy wszyscy. Po zlikwidowaniu tych projektów te środki finansowe muszą wzmocnić nasze rachunki - argumentował.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET