`

1/3 Polaków akceptuje bicie dzieci. “Efekt doświadczeń w dzieciństwie”

3 min. czytania
29.10.2024 10:30
Obserwuj nas na Google

Mimo że przyzwolenie na bicie dzieci jest w Polsce mniejsze, niż kilka lat temu, nadal spora część Polaków akceptuje przemoc jako jedyną skuteczną metodę wychowawczą. Wciąż nie umiemy też reagować na agresję, której jesteśmy świadkami.

Jedna trzecia Polaków akceptuje przemoc wobec dzieci
fot. EastNews/Lech Gawuc

36 proc. Polaków dopuszcza stosowanie kar fizycznych wobec dzieci

Od 2010 roku w naszym kraju obowiązuje prawny zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Mimo to, zwolenników “twardego wychowania” nie brakuje. Podczas 21. ogólnopolskiej konferencji "Dzieciństwo bez Przemocy" w Warszawie przedstawiono badanie “Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci 2024” przygotowane na zlecenie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i Ipsos Polska. Wnioski są niepokojące: o ile akceptacja dla stosowania kar fizycznych wobec dzieci spadła w Polsce od 2005 r. o 10 punktów procentowych, liczba entuzjastów kar cielesnych poraża.

Oprócz tego, że ponad jedna trzecia Polaków akceptuje przemoc, aż 80 proc. dopuszcza stosowanie krzyku jako metody dyscyplinującej.

"Chociaż 62 proc. sprzeciwia się stosowaniu kar fizycznych, to 36 proc. dopuszcza je, widząc dla nich uzasadnienie. Ponadto 68 proc. osób zdaje sobie sprawę z tego, że w Polsce kary fizyczne są zabronione" – powiedziała w czasie konferencji Agnieszka Bąk z IPSOS.

Czynniki, które wpływają na te poglądy, to płeć (przeciwne karaniu fizycznemu dzieci częściej są kobiety), wiek (osoby młode sprzeciwiają się biciu), pochodzenie, wykształcenie. Przemocy częściej nie akceptują osoby, które mają dzieci niepełnoletnie.

Dlaczego tylu Polaków akceptuje bicie dzieci?

Jako rodzice często powtarzamy znany schemat przemocy. Zdaniem Agnieszki Bąk, postawy zależą w dużym stopniu od osobistych doświadczeń w dzieciństwie. 82 proc. respondentów, którzy nigdy nie byli karani, twierdzi, że kary fizyczne nigdy nie powinny być stosowane. Natomiast w przypadku osób, które były bardzo często albo często karane to samo zdanie podziela 65 proc. badanych. Z kolei w gronie, które było karane czasami, rzadko lub bardzo rzadko przeciwko karaniu fizycznemu dzieci opowiedziało się 56 proc. respondentów.

Problemem nadal jest to, jak reagujemy na przemoc. Według barometru, w ubiegłym roku co piąty Polak był świadkiem stosowania kar fizycznych.

"38 proc. świadków stosowania kar fizycznych zwróciło uwagę osobie dyscyplinującej dziecko, a 5 proc. świadków zgłosiło fakt krzywdzenia odpowiednim służbom (np. ośrodkowi pomocy społecznej lub na policję); 28 proc. świadków sytuacji, gdy dorosła osoba dyscyplinowała dziecko, używając kar fizycznych, w żaden sposób nie zareagowało" - zwróciła uwagę Agnieszka Bąk.

Najczęściej brak reakcji na krzywdzenie badani tłumaczyli przekonaniem, że nie należy interweniować, ponieważ to rodzice powinni decydować o sposobie wychowania (39 proc. osób, które nie zareagowały na krzywdzenie). Inne powody to obawa przed negatywną reakcją osoby karzącej, ale też strach, że interwencja zaszkodzi dziecku. 4 proc. badanych uważa, że nie warto reagować, ponieważ to nic nie zmienia.
18 proc. respondentów jest zdania, że kary fizyczne poprawiają zachowanie dziecka, a 24 proc. sądzi to samo o krzyku.

"Bicie dzieci może być stosowane zawsze, gdy rodzic uzna, że może być skuteczne lub usprawiedliwia takie metody w pewnych okolicznościach". Natomiast wśród osób świadomych istnienia w Polsce prawa sankcjonującego kary fizyczne, bicie dzieci akceptuje 29 proc. badanych" – tak uważa 58 proc. osób, które nie wiedzą o prawnym zakazie kar fizycznych.

Bicie dzieci nie tylko nie przynosi oczekiwanych efektów wychowawczych. To najgorsze, co można zrobić, w kontekście rozwoju dziecka. Przemoc hamuje prawidłowe działanie mózgu i wzmacnia agresywne postawy. Dzieci doświadczające przemocy są niespokojne, pobudzone. Cały czas towarzyszy im strach, a “efekty” takiego wychowania rujnują szansę na normalne, szczęśliwe życie.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET