21-latek zmarł po interwencji strażników miejskich. "Miał rzucać się na tory"
Nie żyje 21-latek z Ukrainy, którego obezwładnili strażnicy miejscy z Krakowa. Jak donosi krakowska "Gazeta Wyborcza", do tragicznej w skutkach interwencji doszło 26 czerwca. Zdaniem funkcjonariuszy mężczyzna był agresywny, miał rzucać się na tory i kłaść przed tramwajami.
21-latek zmarł po interwencji strażników miejskich w Krakowie. Do tragedii doszło w niedzielę 26 czerwca we wczesnych godzinach porannych.
"Gazeta Wyborcza" wskazuje, że młody Ukrainiec miał się rzucać na tory tramwajowe, był przy tym pobudzony i agresywny. Strażnicy miejscy tłumaczyli, że musieli go obezwładnić i w tym celu użyli siły.
21-latek zmarł po interwencji strażników. "Zgłoszenie o b. poważnym problemie"
- Otrzymaliśmy zgłoszenie z głównej dyspozytorni MPK o bardzo poważnym problemie przy ul. Stradomskiej. Dyspozytor prosił o szybki przyjazd patrolu w związku z irracjonalnie zachowującym się mężczyzną, który miał rzucać się na tory i kłaść przed jadącymi tramwajami - mówił "Wyborczej" Marek Anioł, rzecznik straży miejskiej.
W pewnym momencie 21-latek stracił przytomność. Strażnicy i będący na miejscu pracownik spółki MPK rozpoczęli reanimację, jednak nie przyniosła ona skutków. Po chwili przyjechało pogotowie ratunkowe, ale medycy stwierdzili zgon mężczyzny. Wyjaśnieniem sprawy jego śmierci zajmie się krakowska prokuratura.
RadioZET.pl/Wyborcza.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET