`

28 lat temu powstał „Łańcuch nadziei”. Stał się symbolem Opolszczyzny

3 min. czytania
10.06.2026 12:01
Obserwuj nas na Google

7 czerwca 1998 roku blisko sto tysięcy mieszkańców postanowiło sprzeciwić się planom władz w Warszawie dotyczącym przyszłości województwa opolskiego. Pierwotne propozycje zakładały jego likwidację. Po 28 latach od tych wydarzeń jedna ze współautorek tego zrywu opowiedziała portalowi RadioZET.pl o działaniach mieszkańców.

Opole z lotu ptaka
fot. PIOTR DZIURMAN/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak mieszkańcy Opolszczyzny zareagowali na proponowane zmiany administracyjne.
  • Dlaczego powstał „Łańcuch nadziei” i jaka była jego rola.
  • Co wyróżniało akcję obrony województwa opolskiego od innych inicjatyw.

Posłanka Koalicji Obywatelskiej Danuta Jazłowiecka opowiedziała portalowi RadioZET.pl historię, która wydarzyła się 28 lat temu. Zjednoczyła mieszkańców we wspólnym celu - obronie województwa opolskiego. Jak przypomniała posłanka, pierwotne założenia nowego podziału administracyjnego w Polsce z 1998 roku wskazywały na przyłączenie Opolszczyzny do województwa śląskiego. Spowodowało to oddolny ruch, który miał przekonać polityków do pozostawienia tej jednostki administracyjnej ze stolicą w Opolu.

28 lat temu mieszkańcy „obronili” województwo opolskie

Posłanka Jazłowiecka opowiedziała portalowi RadioZET.pl historię przygotowania nietuzinkowej akcji „obrony” województwa opolskiego. „Na jednej z odpraw z udziałem wojewody Ryszarda Zembaczyńskiego, opolskich polityków i kilku samorządowców jedna z przedstawionych propozycji - Łańcuch nadziei nie znalazła zainteresowania. Wówczas nieco wkurzone brakiem zainteresowania cztery Opolanki Danuta Berlińska, Elżbieta Kurek, Urszula Ciołeszyńska i ja Danuta Jazłowiecka - matki, w Dzień Mamy (26 maja) usiadły po odprawie, by przygotować strategię odrzuconej przez polityków inicjatywy. Wiedziałyśmy, że przygotowaniem dobrej strategii możemy przekonać wojewodę” - przekazała nam Danuta Jazłowiecka.

Inicjatorki postanowiły przystąpić do działania i przedstawiły projekt ówczesnemu wojewodzie i jego żonie. Zostało tylko 12 dni na zorganizowanie przedsięwzięcia. Według pomysłu Opolanie mieli zrobić żywy łańcuch wzdłuż drogi krajowej numer 46 na granicy z województwami dolnośląskim i śląskim - między miejscowościami Gać i Nogawczyce. W trzy dni posłanka Danuta Jazłowiecka z ówczesnym szefem opolskiej drogówki Jackiem Zamorowskim ustalali przebieg trasy i zaznaczali niebezpieczne miejsca. W nich nie mogli stać ludzie. Nie chciano także, by łańcuch został rozerwany. W newralgicznych miejscach chciano, by połączyć go sznurkiem.

Problemem był brak sznurka do snopowiązałek. Tutaj pomocna była opolska firma, która produkowała sznury. Jak opowiadała nam Danuta Jazłowiecka, na zbyciu mieli oni materiały jedynie w kolorach żółtym i niebieskim, które są barwami województwa opolskiego. „Dostaliśmy kilkadziesiąt km sznura w obu kolorach - za darmo. Opracowaną trasę wzdłuż której stać mieli ludzie, codziennie odrębnymi mapami przedstawiającymi poszczególne odcinki trasy publikowaliśmy na łamach gazety regionalnej, zwracając szczególną uwagą na miejsca gdzie nie mogli stać ludzie i gdzie łączył ich sznurek” - wspomniała posłanka.

Jedność ludzi na Opolszczyźnie

„Sam pomysł i akcja tak bardzo spodobała się Opolanom, którzy zaledwie rok po stuletniej powodzi nieprawdopodobnie zintegrowani, bardzo chcieli być częścią Łańcucha nadziei. W trakcie samego wydarzenia, przejeżdżający tą trasą kierowcy z Polski i sąsiednich krajów, wykrzykiwali wyrazy solidarności i zachwytu nad pomysłem. Na ponad 100 km trasie panowała jedność i radość. To było święto demokracji mieszkańców małego polskiego województwa, którzy chcieli by ich województwo pozostało na mapie administracyjnej Polski” - opowiedziała nam współorganizatorka wydarzenia.

Organizatorkami wydarzenia były cztery kobiety przy udziale policji, zespołu pracowników z Wydziału Rozwoju Urzędu Wojewódzkiego oraz wielu innych zainteresowanych. Była to jedna z wielu inicjatyw, które wspierały to, by władza centralna pozostawiła województwo opolskie. W Warszawie zorganizowano „strajk”, który w przeciwieństwie do podobnych przedsięwzięć innych likwidowanych województw, ten z Opola miał, zdaniem posłanki Jazłowieckiej, formę radosnego festynu z udziałem „ludzi dumnych ze swojej małej ojczyzny”.

Podczas tego wydarzenia Opolanie zaprezentowali w stolicy ich kulturę, tradycje i lokalne przysmaki. „Nie zabrakło też merytorycznego tła walki. Wraz z dr Danutą Berlińską, ekspertką od spraw mniejszości, codziennie po godzinach (często do 5 nad ranem), przygotowywałyśmy wielostronicowe materiały z danymi prezentującymi odrębność, specyfikę i wyjątkowość województwa opolskiego wyraźnie różniącą ją od Górnego Śląska. Opracowane materiały wysyłałyśmy na każde posiedzenie Sejmu, które każdy poseł znajdował w swojej poselskiej skrzynce” - dodała posłanka Koalicji Obywatelskiej. Wszyscy posłowie dostali wtedy także 460 bombonierek przygotowanych przez ówczesną prezeskę producenta czekoladek - Odry Brzeg. „Obrona województwa była zrywem społeczeństwa, którego pozytywny efekt cieszy każdego dnia” - podsumowała akcję Danuta Jazłowiecka.

Quiz: Festiwal w Opolu. Sprawdź, jak dobrze znasz najpopularniejsze piosenki

1/15 Kto śpiewał przebój „Jolka, Jolka pamiętasz”?

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET