441 lekarzy bez prawa do wykonywania zawodu. Weto prezydenta to „dobra decyzja"
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej w zakresie chorób zakaźnych. Powodem tej decyzji były kontrowersyjne przepisy dotyczące lekarzy spoza Unii Europejskiej, które wydłużały o rok czas na przedstawienie certyfikatu znajomości języka polskiego. Decyzję głowy państwa, podjętą wbrew intencjom rządu, z aprobatą przyjęła Naczelna Izba Lekarska.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Karol Nawrocki zawetował ustawę o świadczeniach zdrowotnych.
- Co budziło wątpliwości w przepisach dotyczących lekarzy spoza UE.
- Jakie argumenty przedstawiła Naczelna Izba Lekarska popierając weto.
- Które przepisy mogą wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów według Karola Nawrockiego.
Weto Karola Nawrockiego. „Tego nie mogę zaakceptować"
Karol Nawrocki zawetował ustawę o świadczeniach zdrowotnych. Przepisy dotyczyły świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie chorób zakaźnych. Jeszcze w maju takiej decyzji domagali się przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej, którzy spotkali się w tej sprawie z prezydentem.
Kością niezgody okazały się zapisy dotyczące lekarzy spoza Unii Europejskiej, które zostały dodane do ustawy, a które zakładały przedłużenie o rok terminu na przedstawienie certyfikatu znajomości języka polskiego przez medyków pochodzących spoza wspólnoty.
Prezydent zapewnił, że nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że „rozwiązania poprawiające dostęp do leczenia osób żyjących z HIV oraz wzmacniające bezpieczeństwo epidemiologiczne są potrzebne i powinny zostać jak najszybciej wprowadzone".
- Nie mogę jednak zaakceptować sytuacji, w której do ustawy dotyczącej walki z ciężkimi chorobami zostają dopisane przepisy budzące poważne wątpliwości i dotyczące bezpieczeństwa pacjentów. To kolejny raz, gdy rządzący stosują metodę na brzydką wrzutkę - powiedział Karol Nawrocki.
NIL: Dobra decyzja prezydenta
Jakub Kosikowski, rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej ocenia, że prezydent podjął bardzo dobrą decyzję. - Polska i tak pozostaje krajem UE z najniższymi wymaganiami dla lekarzy, jeżeli chodzi o możliwość wejścia na rynek pracy i leczenia pacjentów. Poziom B1, który utrzymał się dzięki wetu pana prezydenta, to i tak jest najmniej. Wszędzie wymagany jest poziom B2 lub nawet C1 i egzamin z języka medycznego - mówił.
NIL argumentuje, że lekarze w Polsce, którzy pracują z polskimi pacjetami, po prostu muszą umieć mówić po polsku. - Jeżeli lekarze z Ukrainy mieli dwa lata, żeby nauczyć się języka na poziomie ponadpodstawowym i tego nie uczynili, to znaczy, że oni nie potrafią mówić po polsku i nie powinni pracować w systemie - tłumaczył w maju prezes NIL Łukasz Jankowski.
Ponad 400 lekarzy bez prawa do wykonywania zawodu
Rzecznik NIL zapewnił też, że decyzja prezydenta nie wpływnie na system ochrony zdrowia. - Przy pacjencie pracuje dzisiaj około 200 tys. lekarzy. Temat dotyka 441 osób, którym wygaszono prawo wykonywania zawodu. To nie spowoduje żadnego tąpnięcia w systemie - tłumaczył.
Podkreślił przy tym, że wszystkie te osoby mogą wrócić na rynek pracy pod warunkiem, że znostryfikują dyplom i spełnią wymagania związane ze znajomością języka. - A więc oni mają po prostu to prawo wygaszone, ale to nie oznacza, że tracą możliwość funkcjonowania w systemie - dodał.
Źródł: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET