Andrzej Duda podpisał w piątek ustawę o obronie ojczyzny, której głównym celem jest zwiększenie budżetu na obronność. Rozporządzenie zakłada także zwiększenie liczebności Wojska Polskiego, odtworzenie systemu rezerw oraz zwiększenie możliwości szkolenia żołnierzy. Według prezydenta Rzeczpospolitej to "wytycza drogę na przyszłość dla rozwoju polskich sił zbrojnych (...) pełnego ich funkcjonowania i obronności narodowej".
Poprawki do ustawy są efektem wojny w Ukrainie, która została zaatakowana przez Rosję. Gdy nasi wschodni sąsiedzi bronią się przed najeźdźcą, rosną obawy, że to nie koniec ekspansji wojsk Władimira Putina, a dopiero początek. Zdaniem wielu ekspertów kolejnymi celami mogą być kraje bałtyckie, a później Polska.
Ostatni sondaż przeprowadzony przez "Activ Group" bije na alarm. W jednym z pytań aż 75,5 proc. respondentów opowiedziało się za tym, że kolejnym punktem rosyjskiej agresji powinna być Polska. Dodatkowo ankietowani uważają, że za "wspieranie nazizmu w Ukrainie" poza Polską odpowiedzialne jest głównie NATO, UE i USA.
Andrzej Duda: Możemy być kolejnym celem Rosji
- Niestety spodziewaliśmy się tego, że może to nastąpić i że w związku z tym my w przyszłości możemy być kolejnym celem napaści żarłocznej, imperialnej Rosji - podkreślił Duda.
ZOBACZ TAKŻE: Wojna na żywo - najnowsze informacje
Jednocześnie prezydent RP wyjaśnił, że ustawa o obronie ojczyzny nie jest "aktem prawnym, który został stworzony dlatego, że Rosja zaatakowała Ukrainę". - To jest akt prawny, który został stworzony, dlatego że przewidywaliśmy, że Rosja może zaatakować Ukrainę, tak jak to kiedyś wskazał prezydent Lech Kaczyński - uspokajał.
- Wierzę głęboko, że ta ustawa będzie realizowana z powodzeniem przez polskich polityków niezależnie od barw politycznych - zakończył
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET