Awantura o "strefę relaksu" w Gdańsku. Sprawę bada konserwator zabytków i nadzór budowlany
Duży blaszany namiot i inne obiekty składające się na tzw. strefę relaksu przy plaży w Gdańsku Brzeźnie postawiono bez zgody Urzędu Morskiego - ustaliło Radio ZET. Miejsce to jest też pod lupą nadzoru budowlanego, który wprost określa je samowolą. Ustawieniem konstrukcji oburzony jest też konserwator zabytków, który prowadzi w tej sprawie postępowanie.
Chodzi o działkę położoną bezpośrednio nad morzem, w popularnej wśród turystów części Gdańska. Przez lata była tu otoczona płotem "dziura wstydu", ale niedawno teren został kupiony przez prywatnego właściciela. Planował on w tym miejscu stworzyć Halę Plażową, podobną do tej, która stała w Brzeźnie przed laty. Jednak zamiast tego powstała tu "strefa relaksu" złożona z kontenerów i blaszanych budynków, na którą nie zgodził się szereg instytucji.
"Strefa relaksu" w Gdańsku Brzeźnie bez zgody
Jak dowiaduje się reporter Radia ZET, ustawienie przy plaży obiektów, z racji zlokalizowania ich w pasie ochronnym brzegu morskiego, właściciel powinien był uzgodnić z Urzędem Morskim w Gdyni. - Powyższe obiekty nie były uzgadniane z nami - mówi Radiu ZET rzeczniczka urzędu Magdalena Kierzkowska. - Jednocześnie należy wskazać, że w ust. 10 karty terenu jest zapis w zakresie zasad kształtowania struktury przestrzennej, który zakazuje wprowadzania nowej zabudowy poza obiektem Hali Plażowej - dodaje Kierzkowska.
Postępowanie w tej sprawie już kilka tygodni temu rozpoczął Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Gdańsku. Dotyczy ono "samowolnie wybudowanego obiektu budowlanego o konstrukcji systemowej z profili aluminiowych, przykrycia dachowego z materiału syntetycznego oraz obudowy ścian z blachy trapezowej i fragmentami z materiału syntetycznego". Chodzi tu o namiot, który stanął tuż obok świeżo wyremontowanego Domu Zdrojowego. PINB jeszcze nie wydał w tej sprawie żadnej decyzji.
Urzędnik o "strefie relaksu w Gdańsku: bałagan i chaos
- Mamy tu do czynienia z kompletnym bałaganem, chaosem. Stoją nieestetyczne kontenery, jakiś namiot z grami hazardowymi dla dzieci, sprzedawane są jakieś maskotki, majtki. Jest to absolutne zaprzeczenie tego, co miało tutaj powstać - mówi Radiu ZET Mateusz Błażewicz z rady dzielnicy Brzeźno, który pilotuje tę sprawę od początku. Reporter Radia ZET usłyszał też w urzędzie Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, że przed postawieniem "strefy relaksu" właściciel działki powinien dokonać uzgodnień z konserwatorem. Nie zrobił tego. Urząd próbuje teraz wyjaśnić sprawę. Ma problem, bo firma odpowiedzialna za ustawienie tych miejsc... nie odbiera korespondencji.
RadioZET.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET