Czarnek odwiedza szkołę, dzieci z niepełnosprawnościami mają wyjść. "Obrzydliwe"

3 min. czytania
02.06.2021 12:58
Obserwuj nas na Google

Szkoły specjalne w Łukowie na Lubelszczyźnie obchodzą 60-lecie kształcenia specjalistycznego. W gali bierze udział kurator oświaty i minister edukacji Przemysław Czarnek. Nie wszyscy uczniowie jednak mogą świętować. Jak informuje TOKFM.pl, rodzice młodszych dzieci oraz osób z niepełnosprawnościami zostali poproszeni o zabranie ich z placówki wcześniej.

Przemysław Czarnek
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
  1. Dzieci z niepełnosprawnościami wykluczone z uroczystej gali? "Musimy dokonać pewnej klasyfikacji"
  2. "Walczymy o każde życie i dziecko. No prawie każde"
  3. MEIN komentuje

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy oraz Ośrodek Rewalidacyjny obchodzą 60-lecie kształcenia specjalistycznego. Uroczysta jubileuszowa gala odbywa się w środę 2 czerwca. W programie zaplanowano m.in. przemówienie dyrektora i zaproszonych gości, wręczenie tytułów "Przyjaciela szkoły" oraz część artystyczną w wykonaniu uczniów. W Łukowie ma pojawić się także minister edukacji Przemysław Czarnek.

Redakcja poleca

Dzieci z niepełnosprawnościami wykluczone z uroczystej gali? "Musimy dokonać pewnej klasyfikacji"

Szef resortu edukacji nie spotka się jednak ze wszystkimi uczniami szkoły. Jak podaje TOKFM.pl, nauczyciele dostali specjalne wytyczne. Mieli przekazać rodzicom, że w związku z galą w środę powinni zabrać dzieci wcześniej niż zwykle, bo przed godziną 12. Jak precyzuje portal, chodzi o uczniów z klas I-III, ale też wszystkie dzieci z Ośrodka Rewalidacyjnego.

- Dzieci w tym ośrodku to osoby m.in. z porażeniem mózgowym, niejednokrotnie leżące, ale też z innymi niepełnosprawnościami. Część z nich czasami pluje, ślini się, zdarza się krzyk, agresja. Ale jakie to ma znaczenie? To są wychowankowie naszej szkoły. Kochamy ich, wychowujemy, uczymy. Dlaczego z tego powodu, że przyjeżdża minister czy inna "świta", mamy je wykluczać? - zastanawiał się jeden z nauczycieli w rozmowie z TOK FM. Inny skwitował, że akcja zabierania dzieci wcześniej wygląda jak "malowanie trawy na zielono".

- Bardzo źle się poczułam, gdy dowiedziałam się, że moje dziecko nie może być na uroczystości. To nie w porządku. Co z tego, że nie mówi i nie chodzi? Ale czuje, uwielbia obecność w szkole, towarzystwo innych dzieci. Szkoła specjalna nie powinna pokazywać, że są dzieci lepsze i gorsze. A tak to niestety wygląda - oceniła "specjalne instrukcje" jedna z mam.

Dyrektor placówki Danuta Kowal oświadczyła, że o żadnym wykluczeniu nie ma mowy. Jak wyjaśniła, chodzi o epidemię COVID-19 i związane z nią obostrzenia. - Ze względów pandemicznych musimy dokonać pewnej klasyfikacji - rodzic z dzieckiem ma prawo być na korytarzu. Tylko jak dziecko jest leżące, z porażeniem czterokończynowym, które nic nie rozumie, nie słyszy, to wiadomo, że nie ma sensu, żeby takie dzieciątko było - tłumaczyła w rozmowie z TOK FM.

Redakcja poleca

"Walczymy o każde życie i dziecko. No prawie każde"

Decyzja władz szkoły nie spotkała się ze zrozumieniem internautów. "Minister Czarnek jedzie do szkoły. Dzieci z niepełnosprawnościami mają tego dnia zostać w domach. Walczymy o każde życie i dziecko. No prawie każde. Obrzydliwe" - napisał na Twitterze adwokat i członek Naczelnej Rady Adwokackiej Jakub Wende.

"Z okazji jubileuszu szkoły specjalnej w Łukowie szkołę te odwiedził minister Czarnek. Z tego powodu dzieciom z najbardziej widocznymi niepełnosprawnościami kazano zostać w domu. +Ochrona życia poczętego+, ale gdy już się urodzi, to niech zejdzie nam z oczu, tak?" - skomentowała sprawę Fundacja Impuls.

"Minister Czarnek zabierze głos w sprawie wykluczenia dzieci z niepełnosprawnościami ze szkolnej uroczystości z jego udziałem, czy będzie udawać, że nie ma sprawy? W tej bulwersującej sprawie wypadałoby wykazać choć minimum przyzwoitości i zareagować" - dodała na Twitterze posłanka KO Małgorzata Kidawa-Błońska.

"Jeśli wizyta ministra w szkole wymaga pozbycia się z niej dzieci z niepełnosprawnościami, to lepiej, żeby się w ogóle nie odbyła. Szkoła jest dla uczniów, a nie rządowych notabli" - podsumowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

MEIN komentuje

Do sprawy odniosło się na Twitterze Ministerstwo Edukacji. "Z oburzeniem przyjmujemy awanturę wywołaną sztucznie przez media związane z +Gazetą Wyborczą+. To nieporozumienie i nie pierwsza już sytuacja, w której kosztem dzieci z niepełnosprawnościami próbuje się rozpętać awanturę polityczną" - napisano na stronie resortu edukacji.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/TOKFM.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET