`

Dramat 15-osobowej rodziny. "Przyszło nam się zmierzyć z ogromną tragedią"

2 min. czytania
07.11.2022 19:22
Obserwuj nas na Google

15-osobowa rodzina Hrycyszynów z Zabrza każdą wolną chwilę wykorzystuje na podróże w góry, a relacje zamieszcza w mediach społecznościowych. Hrycyszynowie kupili nawet ostatnio 20-letni autobus, bo nie mieścili się w swoim starym busie. Niestety, ich pierwsza podróż "nowym" pojazdem miała dramatyczny finał.

pożar autobusu
fot. Dom pod dobrym aniołem

Hrycyszynowie z Zabrza wychowują łącznie 13 dzieci. Dla 11 są rodziną zastępczą. Każdą wolną chwilę wykorzystują na podróże w góry, bo ich zdaniem to "najlepsza terapia".

- Preferujemy życie w podróży. Nieraz całe wakacje spędziliśmy w Bieszczadach. Mamy dzieciaki po dużych przejściach. Chcemy im zakodować inny pomysł na życie. Podróże, wędrowanie po górach ma działanie terapeutyczne, wzmacnia. Wytwarza się siła grupy. Nogi ich bolą, ale nie poddają się, trzeba walczyć. Dochodzą na szczyt i mogą zobaczyć coś fajnego - mówił w rozmowie z TVN24 Stanisław Hrycyszyn, który z żoną Bożeną prowadzi rodzinny dom dziecka w Zabrzu. Ona jest dyrektorem, on pomocnikiem.

Redakcja poleca

15-osobowa rodzina pojechała w góry. Doszło do dramatu

Ostatnio kupili nawet 20-letni autobus, bo nie mieścili się już w poprzednim busie. - Sprzedaliśmy stary samochód, nazbieraliśmy 6,5 tysiąca złotych i kupiliśmy autobus. Zwykły, 20-letni, do remontu blacharskiego. Budżet nie pozwalał nam na nic innego - opowiadał Hrycyszyn.

W pierwszą podróż "nowym" pojazdem rodzina wyruszyła 30 października. Ich celem było wejście na Krawców Wierch w Beskidzie Żywieckim. Wycieczka miała jednak dramatyczny finał.

"Pewnie czekacie na relację z planowanej wycieczki?" - napisali Hrycyszynowie na stronie "Dom pod Dobrym Aniołem" na Facebooku. Od dwóch lat relacjonują tam swoje górskie wyprawy. 

"Anioł stróż czuwał nad nami"

"Mamy bardzo smutne wieści. Wczoraj przyszło nam się zmierzyć z ogromną tragedią. Podczas drogi poczuliśmy dziwne zapachy spalenizny, wydobywające się z okolic silnika. Kiedy udało nam się zjechać na pobocze, opuścić busa i wyciągnąć część rzeczy z bagażnika, autobus zapalił się. Stojąc w bezpiecznym miejscu, patrzyliśmy, jak w przeciągu kilku minut marzenie (i niebagatelna od pewnego czasu rodzinna inwestycja) naszego życia zamienia się w okopcony szkielet. Od ognia płonęły nie tylko nasze górskie buty, śpiwory, poduszki, koce, ale i nasze serca" - opisali.

- Anioł stróż czuwał nad nami. Wyszliśmy wszyscy w skarpetkach, nikomu nic się nie stało - relacjonował Stanisław Hrycyszyn.

Przyjaciele rodziny założyli w internecie zbiórkę na nowy pojazd. Bardzo szybko zebrano ogromną kwotę - ponad 70 tys. zł, a to jeszcze nie koniec jej trwania. "Autobus był spełnionym marzeniem 15-osobowej rodziny, która uwielbia spędzać wolny czas w górach. Dom Pod Dobrym Aniołem ma wielu ANIOŁÓW wokół siebie, dlatego też błyskawicznie powstała zrzutka" - piszą pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/ tvn24/ Facebook

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET