Śmiertelny wypadek w Energylandii. Policja ujawnia NOWE FAKTY
Oświęcimska prokuratura rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w czwartek wieczorem w parku rozrywki Energylandia w Zatorze. Zginął w nim pracownik obsługi.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
– Śledztwo prowadzimy w sprawie narażenia pracownika obsługi parku na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci – powiedział prokurator Słomka. Za popełnienie takich przestępstw może grozić do pięciu lat więzienia.
Dotychczas w sprawie nikt nie usłyszał zarzutów. Śledczy ustalają okoliczności zdarzenia. Przesłuchali świadków. Przeprowadzona zostanie także sekcja zwłok ofiary.
Tragedia w Energylandii
Tragiczny wypadek wydarzył się w czwartek późnym wieczorem, na krótko przed zamknięciem parku. Według małopolskich policjantów wagonik uderzył 37-letniego pracownika obsługi rollercoastera. Mimo podjętej reanimacji poszkodowany zmarł.
Rzecznik prasowy Energylandii Kristian Kojder w przekazanym PAP komunikacie podał, że serwisant, który obsługiwał niedawno otwarty rollercoaster Hyperion, „najprawdopodobniej, chcąc pomóc któremuś z klientów, wszedł po telefon komórkowy, który wypadł pasażerowi podczas przejazdu kolejki”.
Żadnemu z gości parku nic się nie stało.
Największy rollercoaster w Chorzowie. Zobacz niesamowity przejazd [WIDEO]Kojder podkreślił, że na rollercoasterze obowiązuje absolutny zakaz korzystania, a nawet posiadania przy sobie telefonów komórkowych i innych przedmiotów, które mogą wypaść podczas jazdy. "Z tego właśnie względu klienci mają możliwość schowania rzeczy osobistych w bezpiecznych schowkach, które przygotowaliśmy. Zakaz ten przedstawiony jest w sposób czytelny przy wejściu do urządzenia" – wskazał w komunikacie.
RadioZET.pl/PAP/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET