Fałszywy alarm bombowy w Modlinie: trwa proces autora "żartu"
Ruszył proces w sprawie fałszywego alarmu na lotnisku w podwarszawskim Modlinie. Oskarżony Karol J. w Wielkanoc w 2016 roku miał zadzwonić na policją i skłamać, że na lotnisku ktoś podłożył bombę.
Teraz żartownisia czekają poważne konsekwencje.
Oskarżonemu grozi nawet do 8 lat więzienia. Odsiadka to jednak nie jedyne, co grozi Karolowi J.
Zarówno port Modlin, jak i linie lotnicze Ryanair występują w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi. Przez samą ewakuację pasażerów, port oszacował straty na 12 tysięcy złotych.
Oskarżonemu grozi też pokrycie kosztów przekierowania co najmniej czterech lotów na lotnisko Chopina w Warszawie. Sama taka operacja logistyczna wiąże się z gigantycznymi pieniędzmi. Ponadto, w sprawie mogą się jeszcze zgłaszać poszkodowani pasażerowie z roszczeniami za opóźnione i przekierowane loty. Trwa zliczanie kosztów.
Mało śmieszne żarty mogą bardzo dużo kosztować. Służby w dobie zamachów terrorystycznych nie bagatelizują żadnego zgłoszenia. Sprawa toczy się przed Sądem Rejonowym w Nowym Dworze Mazowieckim. Karol J. nie przyznaje się do winy. Odmawia też składania wyjaśnień.
RadioZE.pl/pao, KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET