Cymański o obniżeniu poselskich pensji: Jestem wściekły na decyzję prezesa
— Jestem wściekły na decyzję prezesa. Zagłosuję „za” z zaciśniętymi zębami. To konsekwencja naszych błędów i jazdy, jaką zrobiła nam PO — skomentował obniżenie pensji poselskich Tadeusz Cymański.
— Jestem wściekły, nie podoba mi się to i nie tylko mi. Decyzja prezesa o obniżeniu parlamentarnych pensji nie budzi entuzjazmu, bo jest bardzo kontrowersyjna — mówi gość Radia ZET, wiceprzewodniczący klubu PiS Tadeusz Cymański.
Dlaczego Jarosław Kaczyński zdecydował się na tak drastyczny ruch?
— To konsekwencja naszych błędów i również działań Platformy Obywatelskiej, która zrobiła nam taką jazdę z billboardami… PO powinna się puknąć, co będzie dalej z tą sprawą — uważa polityk koalicji rządzącej.
Jego zdaniem to właśnie przez akcję billboardową Platformy i niską ocenę posłów prezes PiS uznał, że jedynym rozwiązaniem jest „radykalne podejście”.
— I jeszcze samorządowców w to wciągamy. Nie wiem, czy to jest najlepsze — uważa gość Radia ZET. Pytany przez Konrada Piaseckiego o to, co o obcięciu pensji uważają koledzy posłowie, Tadeusz Cymański odpowiada: „Po co takie pytania, skoro wszyscy wiemy? Pan uważa nas za zboczeńców? Normalnie ludzie myślą”.
Dopytywany, czy będzie miał odwagę zagłosować przeciw temu projektowi, ocenia, że „to nie odwaga, to szaleństwo, bo odwaga pozbawiona rozumu jest szaleństwem”.
— Myślę, że zagłosuję za obniżeniem poselskich pensji. I nie z serca ochotnego, bardziej na zasadzie chłodnej analizy sytuacji. Program dla milionów wart jest poświęcenia interesu setek, tysięcy — uważa polityk. Jego zdaniem obniżenie pensji o 20 proc. „nawet w takich okolicznościach, z wściekłością i zaciśniętymi zębami, to nie jest zbyt wysoka cena za utrzymanie jedności parlamentarnej”.
Beata Szydło przyznająca premię samej sobie?
— Tak, to brzmi fatalnie. To, że premier sama sobie przyznała nagrodę, było podszyte złą nicią. Zrobiła błąd — mówi wiceszef klubu PiS. Jego zdaniem obecne przepisy nie pozwalają na to.
— Jak ja byłem burmistrzem, to nagrody przyznawał mi przewodniczący rady. Dziś w Polsce nie ma kto tego zrobić… — dodaje polityk. Podkreśla jednak, że nie jest wściekły na byłą premier i broni jej, bo jest ona „uczciwym, dobrym człowiekiem”.
— Nasz kolega powiedział o niej „chciwa baba”. No tak nie mówmy. Apeluję, żeby zachować rozsądek. Mam nadzieję, że jakoś z tej sprawy wyjdziemy — komentuje Cymański.
Tadeusz Cymański gościem Radia ZET - OBEJRZYJ CAŁĄ ROZMOWĘ
RadioZET.pl/maal
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET