11-letni chłopiec postrzelony na obozie harcerskim. Zatrzymano podejrzanego
W Gródku nad Dunajcem został postrzelony 11-letni harcerz, który razem z grupą przebywał na obozie. Podejrzany został zatrzymany kilka dni później. Jego wersja wydarzeń nie pokrywa się jednak z relacjami dzieci i ich opiekunów.
O sprawie postrzelenia 11-letniego harcerza informowaliśmy w niedzielę. Przypomnijmy: w ubiegły czwartek późnym wieczorem na obozie harcerskim w Gródku nad Dunajcem grupa 10 chłopców z krakowskiego podobozu harcerskiego 10 KDH "Dzieci Słońca" spotkała się przy ognisku w lesie. Około godziny 22 ktoś przyjechał samochodem na skraj lasu i oddał strzały w kierunku grupy. Ranny w szyję został 11-latek. Chłopiec został już wypisany ze szpitala, a jego zdrowiu nic nie grozi.
Przez kilka dni trwały natomiast poszukiwania sprawcy postrzelenia. Podejrzany został zatrzymany w poniedziałek. To mieszkaniec jednej z miejscowości pod Nowym Sączem. Jak poinformował we wtorek Polską Agencję Prasową prokurator rejonowy w Nowym Sączu Jarosław Łukacz, w trakcie przesłuchania mężczyzna przyznał się, że był na miejscu zdarzenia i oddał strzał z broni pneumatycznej, ale złożył wyjaśnienia, które "nie do końca odpowiadają wersji przedstawionej przez pokrzywdzonych".
39-latkowi postawiono zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz spowodowania uszkodzenia ciała u 11-letniego harcerza. Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztowanie na trzy miesiące.
Z nieoficjalnych ustaleń „Gazety Wyborczej”, która jako pierwsza poinformowała o sprawie, wynika, że uczestnicy obozu kilka dni wcześniej mieli otrzymać pogróżki.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET