Popularne w magazynie
„Kto nie rozumie historii, jest skazany na jej powtarzanie. A kiedy historia się powtarza, to stawka jest podwójna” – pisał Pittacus Lore w swojej książce „Jestem Numerem Cztery”. Faktem jest, że historia nie tylko kształci, ale także poszerza nasze wyobrażenie świata i pozwala zachować to, co dawno przeminęło lub ewoluowało. Wielu osobom eksponaty muzealne kojarzą się z wielkimi gmachami i witrynami. Tymczasem historii możemy dotknąć niemal po sąsiedzku, być może nawet nie wiemy, jak blisko nas znajdują się wystawy godne najwyższej uwagi. Tak działają muzealnicy prywatni, pasjonaci, którzy połączyli pasję z wartościami edukacyjnymi. O tym, jak w Polsce radzą sobie prywatne muzea i czy każdy z nas może zostać muzealnikiem, rozmawiamy z Pawłem Zaniewskim, prezesem Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych i fundacji Eksponat oraz dyrektorem Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej w Kobyłce.
Maciej Friedrich: W jaki sposób można zdefiniować muzealnictwo prywatne? Jakie są podstawowe różnice w stosunku do muzeów instytucjonalnych?
Paweł Zaniewski: Na początku chciałbym wyjaśnić, iż w Polsce funkcjonują dwie formy muzeów. Muzea założone zgodnie z ustawą o muzeach oraz „para-muzea” czy inaczej „muzea społeczne”, ale o nich nie będę opowiadał. Cofnijmy się w czasie. Słowo „muzeum” pochodzi ze starożytnej greki i oznacza „dom, w którym mieszkają muzy”. Były to miejsca, gdzie spotykali się „twórcy kultury” – tak byśmy ich dzisiaj nazywali – i prezentowali swe dzieła, pieśni i poematy, wiersze, malowidła, rzeźbę, a nawet rozprawy filozoficzne czy teorie astronomiczne, arytmetyczne i geometryczne. Muzea w znanej nam formule powstały z osiemnastowiecznych tak zwanych gabinetów osobliwości.
Pokazywano w nich „babę z brodą”, „skrzyżowanie” wilka z owcą, wszelkiego rodzaju potwory i potworności. Ale również wielu malarzy czy rzeźbiarzy rozpoczynało tam swoje kariery. W tych gabinetach bywali możni, którzy mogli stać się mecenasami sztuki. Z biegiem lat owe przybytki kultury wszelakiej, ale horroru szczególnie, ewoluowały. Przekształciły się w zbiory prywatne. Oczywiście na zbieranie różnych „cudeniek” stać było tylko bogatych. Pierwsze polskie muzeum w znaczeniu współczesnym założyła księżna Izabela Czartoryska w Puławach w 1801 roku. Charakter, idea, forma i formuła tego pierwszego prywatnego muzeum trwa do dziś. Na dokładnie tych samych zasadach powstają dzisiejsze muzea prywatne. Muzeum jest najwyższą formą zbieractwa. Najpierw powstaje zbiór, nieuporządkowany, w większości przypadków chaotyczny. Potem zostaje on uporządkowany i opisany. Wówczas staje się kolekcją – pominę w tym miejscu kwestie prawne. Ostatnim etapem jest umiejscowienie i umożliwienie zapoznania się z tą kolekcją każdemu chętnemu, to właśnie jest muzeum.
Eksponaty w Muzeum Oręża w Kobyłce
Odpowiadając na drugie pytanie, trzeba się odnieść do przepisów. W Polsce prawo reguluje kwestie posiadania kolekcji oraz zakładania muzeów. Kolekcje pominę. Ustawa o muzeach umożliwia założenie muzeum każdej osobie fizycznej oraz podmiotowi prawa cywilnego lub niecywilnego, na przykład podmiotom gospodarczym, szkołom i uczelniom, organizacjom społecznym lub zawodowym samorządom i jednostkom centralnym, takim jak ministerstwa. Podstawową różnicą jest prawo własności. W muzeum prywatnym eksponaty muzealne są własnością właściciela (pomijam sprawę depozytów). W muzeum publicznym eksponaty są własnością całego społeczeństwa. W tym miejscu mała dygresja: czasem pracownikom lub dyrekcjom muzeów publicznych wydaje się, że eksponaty w tych muzeach należą do nich, i że mogą z nimi robić, co chcą. Tak nie jest. Kolejnymi różnicami są formy finansowania, możliwości pozyskiwania funduszy publicznych, możliwości zatrudniania pracowników czy aspekty podatkowe.
Czy każdy pasjonat może otworzyć własne muzeum?
Oczywiście. Muzeum można założyć, posiadając setki i tysiące eksponatów, jak również gdy ma się jeden przedmiot. Każdy, kto ma ochotę, siły, samozaparcie i konsekwencję w działaniu może założyć muzeum. W 2006 roku, gdy ja założyłem Muzeum Oręża i Techniki Użytkowej w Kobyłce, w Polsce było niespełna 60 muzeów prywatnych i około 300 publicznych. Od 2008 roku pomagam w zakładaniu muzeów (opracowałem wówczas procedurę i wzorcowe dokumenty) i obecnie jest więcej muzeów prywatnych niż publicznych. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym jest więcej muzeów prywatnych niż publicznych. Poza Polską, zapewne za moją działalność na rzecz kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, dostałbym najwyższe odznaczenia państwowe. W naszym kraju nawet nie usłyszałem słowa „dziękuję” z ust ministra czy jego urzędników. Nieskromnie mogę o sobie powiedzieć, iż jestem ojcem polskiego muzealnictwa prywatnego.
Jakie są największe problemy muzealników?
Odpowiedź jest prosta: pieniądze. Muzea prywatne są finansowane ze środków własnych właściciela. Muzeum na siebie nie zarobi. Trzeba mieć źródło dochodów, z których część przeznacza się na muzeum. To bardzo kosztowne hobby. Kolejnym problemem jest brak możliwości finansowania publicznego. Co dziwne, co do zasady, prawo unijne umożliwia udział muzeów niepublicznych w konkursach dotacyjnych. Jednakże bardzo zła interpretacja prawa przez naszych rodzimych urzędników wykluczyła cały sektor. Między innymi poprzez brak możliwości uzyskania numeru NIP, co powoduje również niemożność zatrudniania pracowników. Dość istotnym problemem jest niechęć do nawiązywania współpracy z muzeami prywatnymi ze strony jednostek publicznych, takich jak domy kultury, muzea czy władze samorządowe i centralne. Jesteśmy postrzegani jako „banda wariatów”.
W naszym kraju nawet nie usłyszałem słowa „dziękuję” z ust ministra czy jego urzędników
Czy muzea prywatne współpracują z Ministerstwem Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu? Czy istnieje rządowe wsparcie dla osób, które zdecydowały się zająć muzealnictwem prywatnym?
Współpraca. Hmm. Takiej nie znam. Minister kultury sprawuje nadzór nad wszystkimi muzeami. Są muzea prywatne, dwa czy trzy, które ze względu na zbiory mają formułę publiczno-prywatną, ale ja tę „współpracę” widzę tak: "my, ministerstwo, będziemy się wtrącać w zarządzanie i prawa własności, a wy, prywaciarze, macie zapewnić pieniądze na działalność". Z całą mocą stwierdzam, iż nie ma żadnego wsparcia publicznego dla muzeów prywatnych. Jestem prezesem Stowarzyszenia Polskich Muzealników Prywatnych, jedynej organizacji społecznej w Polsce zrzeszającej różnych osobowo i podmiotowo założycieli muzeów prywatnych. Wystąpiliśmy o wsparcie systemowe dla naszego sektora kultury. Ministerstwo w krótkich, niemalże żołnierskich słowach, odmówiło nam nawet rozmów na temat naszych pomysłów. Nie ma pomocy czy wsparcia ze strony urzędowej dla prywatnych muzeów. To trzeba podkreślić.
Muzealnictwo prywatne to z pewnością doskonałe narzędzie edukacji. Gdzie najczęściej możemy zobaczyć eksponaty, czy tylko stacjonarnie?
Muzea to wręcz fenomenalne narzędzie wspierające edukację. Szczególnie muzea prywatne, które są prowadzone przez pasjonatów. W naszych muzeach nie ma pracowników najemnych, kontraktowych, dla których muzeum to miejsce pracy, często nielubianej. Dla nas to kawałek życia. Większość z nas potrafi godzinami opowiadać o każdym eksponacie, dokładnie zna jego historię. To zupełnie inny poziom wiedzy. Dodatkowo w naszych muzeach bezpośrednio obcuje się z przedmiotem, a nie przez szybę. Większość muzeów ma swoje sale ekspozycyjne. Niektórzy wożą zbiory na imprezy plenerowe, jeszcze inni prezentują je w internecie. Prowadzone są też warsztaty czy lekcje muzealne w siedzibach muzeów lub szkołach i przedszkolach. Każdemu zainteresowanemu polecam lokalne portale informacyjne, można zapoznać się z wykazem jednostek kultury na stronie swojej gminy czy powiatu, śledzić portale społecznościowe, na których biblioteki, ośrodki kultury czy władze lokalne zamieszczają informacje. Przede wszystkim należy brać udział w życiu społecznym i kulturalnym swojej małej lokalnej ojczyzny. Odwiedzajcie muzea prywatne.
Czy muzealnictwo prywatne może być źródłem dochodu, czy to tylko, być może kosztowna, pasja?
Tę kwestię reguluje ustawa. Muzeum może mieć dochody. Tylko jak je osiągać, gdy nie można mieć numeru NIP, nie można mieć kasy fiskalnej i nie można się rozliczać z urzędem skarbowym z podatku VAT od sprzedanych biletów? Tak, jak dla organizacji non-profit, wszelkie zarobione czy uzyskanie fundusze trzeba przeznaczyć na działalność muzeum. Nie mogą być przeznaczone na przykład na utrzymanie rodziny. Tak, to bardzo kosztowna pasja.
Jakie są obecnie największe problemy prywatnych muzeów? Jak można by je rozwiązać?
O problemach już mówiłem. A rozwiązanie, wbrew pozorom, jest proste. Należy zacząć stosować prawo, unijne i polskie. Nasze rodzime prawo nie jest złe, jest natomiast bardzo źle interpretowane przez urzędników, którzy nie mają bladego pojęcia, czym jest i jak funkcjonuje muzeum prywatne. Do tego czasu będzie, to co jest, czyli prowizorka. Dofinansowanie publiczne realizuje się poprzez fundacje i stowarzyszenia, tak samo sprzedaż biletów czy płatne warsztaty i lekcje muzealne. Prawo własności daje nam teoretycznie duże możliwości, jednakże w praktyce są one ograniczane przez urzędników, dla których własność to pojęcie abstrakcyjne.
Wykaz wszystkich muzeów można znaleźć TUTAJ.