`

Fotoreporterzy zaatakowani przez polskich żołnierzy. "Skuto ich i przeszukano"

2 min. czytania
17.11.2021 11:19
Obserwuj nas na Google

Trzech fotoreporterów zostało zaatakowanych przez polskich żołnierzy. Wojsko przyznało, że doszło do takiego incydentu, ale nie była to napaść, a właściwe zastosowanie procedur. – Zostali zatrzymani, bo byli zamaskowani i nie wiadomo było czy są to dziennikarze – wytłumaczył major Marek Nabzdyjak, rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej w rozmowie z reporterem Radia ZET Maciejem Bąkiem.

Z relacji zamieszczonej na Facebooku wynika, że do napaści doszło we wtorek 16 listopada, około godz. 16. Maciej Nabrdalik, Maciej Moskwa i Martin Divisek dokumentowali „obecność wojska w rejonie miejscowości Wiejki koło Michałowa (poza obszarem obowiązywania stanu wyjątkowego)". Zaatakowani powiedzieli, że „podeszli do bramy, przedstawili się wartownikowi jako dziennikarze i uprzedzili, że będą z zewnątrz wykonywać fotografie”.

Fotoreporterzy zrobili zdjęcia i wsiedli do samochodu, aby udać się w drogę powrotną do Michałowa. „Wtedy drogę zastąpiły im osoby w mundurach Wojska Polskiego, które następnie wyciągnęły fotoreporterów z samochodu, szarpiąc ich przy tym i używając wulgaryzmów. Pozbawionych kurtek dziennikarzy skuto kajdankami i przetrzymywano ponad godzinę, do przyjazdu policji” – przekazał Press Club Polska. Gdy fotoreporterzy czekali na policjantów, napastnicy przeszukali samochód i przejrzeli karty pamięci, chociaż zostali poinformowani, że mogą naruszać w ten sposób tajemnicę dziennikarską.

Redakcja poleca

Wiejki. Fotoreporterzy zaatakowani przez żołnierzy Wojska Polskiego

„Według zatrzymanych działania osób w mundurach cechowała wyjątkowa agresja. Po przyjeździe policji dziennikarze zostali rozkuci. Policjanci, mimo wyraźnej prośby poszkodowanych, nie podjęli jednak próby ustalenia tożsamości napastników, ograniczając się do poinformowania o możliwości złożenia w tej sprawie zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa” – czytamy w poście zamieszczonym przez Press Club Polska.

Policja potwierdziła, że interweniowała w tej sprawie. Na miejscu funkcjonariusze zastali trzech fotoreporterów oraz żołnierzy z pobliskiej jednostki. – Policjanci zostali poinformowani o przebiegu zdarzenia oraz pouczyli strony, co mogą dalej uczynić – wyjaśnił w rozmowie z Onetem podinspektor Tomasz Krupa z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Do incydentu odniósł się major Marek Nabzdyjak, rzecznik 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej. – Zostali zatrzymani, bo byli zamaskowani i nie wiadomo było, czy są to dziennikarze – wyjaśnił w rozmowie z reporterem Radia ZET Maciejem Bąkiem. – Żołnierze ochraniają posterunki i obozowiska, gdzie funkcjonują. Jeżeli ktoś podchodzi w sposób częściowo skryty z częściowym zamaskowaniem twarzy, można podejrzewać, że to nie jest żaden pracownik stacji telewizyjnej czy radiowej lub innych mediów – dodał Nabzdyjak. Podkreślił, że zastosowano procedury, które obowiązują w takiej sytuacji żołnierzy. – Ci panowie nie posiadali na zewnątrz żadnych oznak sygnalizujących, że są dziennikarzami – stwierdził Nabzdyjak.

Sprawę zgłoszono w Centrum Operacyjnym Ministra Obrony Narodowej. Fotoreporterzy zapowiedzieli także złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. „Dysponują wizerunkami części uczestników zdarzenia” – przekazano. Press Club Polska zaznaczył, że w opisie sytuacji użyto określenia „osoby w mundurach Wojska Polskiego”, ponieważ osoby te odmówiły podania swoich danych.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Maciej Bąk/Onet.pl/Press Club Polska

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET