`

Rowerzysta zasłabł i zmarł. Pomoc nie dotarła, bo turyści zablokowali drogi

2 min. czytania
06.06.2021 11:43
Obserwuj nas na Google

Ratownicy nie dotarli na czas do umierającego rowerzysty w lesie koło miejscowości Jodłów, bo drogi dojazdowe były zastawione samochodami turystów - podał TVN24 Wrocław, powołując się na Nadleśnictwo Międzylesie. Leśnicy apelują o rozsądne parkowanie, które może uratować komuś życie. „Dla nas nie jest wytłumaczeniem takie zachowanie czy słowa - 'proszę pana, ale tu już przede mną stały dwa auta'” - czytamy w komunikacie.

Karetka nie dojechała do rowerzysty, który zasłabł w lesie.
fot. Dziurek / Shutterstock.com

Około 50-letni rowerzysta wybrał się na wycieczkę z rodziną do lasu w rejon singletracku Pętla Ostoja w okolicy Jodłowa. Mężczyzna zasłabł. Okazało się, że doszło u niego do zatrzymania krążenia. Pomoc została wezwana natychmiast, niestety ratownikom nie udało się dotrzeć na czas. 50-latek zmarł.

Nadleśnictwo Międzylesie poinformowało, że wszystkie drogi dojazdowe były zablokowane. „Pomimo zadysponowania sił i środków, nie udało się uratować mężczyzny. Wczorajszy dzień udowodnił, że jest wielki problem! Niestety po raz kolejny służby nie mogły dotrzeć na miejsce” - czytamy w komunikacie.

Jodłów. Rowerzysta zasłabł i zmarł. Dojazd karetce zablokowały samochody turystów

- Nie było możliwości dojazdu. Mamy cztery drogi wjazdowe do lasu w tamtym miejscu, praktycznie każda była zastawiona. Ludzie parkowali swoje samochody wszędzie, gdzie było jakieś miejsce – powiedziała TVN24 Joanna Krawiec, rzeczniczka Nadleśnictwa Międzylesie. Na pomoc 50-latkowi wysłano dwie karetki pogotowia ratunkowego, cztery wozy strażackie, a także śmigłowiec LPR. Na miejsce próbowali dotrzeć też ratownicy GOPR. Jak przekazała TVN24 rzeczniczka Nadleśnictwa Międzylesie, pomoc dotarła dopiero po 30-40 minutach. Zwykle ratownikom udaje się to w ciągu 10-15 minut.

Nadleśnictwo zapowiedziało, że będzie wyciągało konsekwencje wobec osób, które blokują drogi. W komunikacie skrytykowano też tłumaczenia, które strażnicy leśni słyszą od turystów. „Dla nas nie jest wytłumaczeniem takie zachowanie czy słowa - 'proszę pana, ale tu już przede mną stały dwa auta', straszenie znajomymi w prokuraturze lub urzędzie” - czytamy na stronie nadleśnictwa.

Redakcja poleca

RadioZET.pl/Nadleśnictwo Międzylesie/TVN24 Wrocław

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET