"Jechał bardzo agresywnie. Może był wściekły". Świadek wypadku w Katowicach o kierowcy
- Jeśli się obawiał, dlaczego zabił człowieka? Nie chodzi o to, że się bał, ale może był wściekły lub coś w tym rodzaju. On jechał bardzo agresywnie - mówi w rozmowie z Radiem ZET jeden ze świadków wypadku w Katowicach, w którym zginęła 19-latka. Dziewczynę śmiertelnie potrącił autobus, którego kierowca wjechał w grupę ludzi awanturujących się na ulicy.
Katowice. W sobotę rano w centrum miasta - przy ul. Stawowej, obok pawilonów handlowych - autobus wjechał w grupę osób, które uczestniczyły w awanturze na środku ulicy. Jedną z osób potrąconych przez pojazd była 19-latka, która nie przeżyła wypadku.
Katowice. 19-latka zginęła pod kołami autobusu. Świadek: kierowca jechał bardzo agresywnie
Jeden ze świadków zdarzenia - pracownik budki z kebabem, który jest obcokrajowcem - twierdzi, że wszystko rozegrało się na jego oczach. Jego zdaniem bardzo agresywnie zachował się kierowca autobusu. - Jeśli się obawiał, dlaczego zabił człowieka? Nie chodzi o to, że się bał, ale może był wściekły lub coś w tym rodzaju. On jechał bardzo agresywnie - mówi mężczyzna w rozmowie z Radiem ZET.
Według niego 19-latka nie brała udziału w bójce. Weszła na ulicę, ponieważ chciała uspokoić bijących się w tym miejscu mężczyzn. Świadek wypadku, zapytany o bójkę, odpowiada, że nie wie, dlaczego mężczyźni bili się na środku ulicy. Jak ocenia, byli pod wpływem alkoholu.
- Grupa ludzi się biła, a ta dziewczyna chciała ich uciszyć. Weszła na drogę. Ten kierowca, nie wiem, był zły. Jechał tak, jakby chciał zabić ludzi. Dziewczyna wpadła pod autobus, jeden mężczyzna zdążył odskoczyć. [...] Chciała pomóc chłopakom, ale się nie biła. Dla mnie to było straszne, okropne uczucie. Ten kierowca zachował się źle - ocenia pracownik punktu gastronomicznego.
Katowice. Łukasz T. z zarzutami. Kiedy wyniki sekcji zwłok 19-latki?
We wtorek po południu znane będą wstępne wyniki sekcji zwłok dziewczyny. Łukasz T. usłyszał już zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa dwóch innych osób. Kierowca autobusu tłumaczył prokuratorom, że obawiał się o swoje życie.
Ekspertyza toksykologiczna wykazała, że był pod wpływem antydepresantów i środków przeciwbólowych. Dodatkowe opinie biegłych mają wykazać, czy leki mogły mieć wpływ na jego zachowanie. Według pierwszego badania, przeprowadzonego po wypadku, był trzeźwy.