150-letni dąb umiera. Ktoś wyciął dziury i wlał do środka truciznę
Liczący 150 lat dąb w Kazimierzu Dolnym opierał się wojnom i żywiołom. Cenione w lokalnej społeczności drzewo umiera. Wszystko za sprawą śmiałka, który wywiercił w dębie dziury i wlał do rośliny truciznę. Sprawą zajęła się policja.
Dąb w Kazimierzu Dolnym widział niejedno. Dla starszych mieszkańców jest jak nieodłączny element krajobrazu. A na czas upału – nieocenionym dawcą chłodu i cienia. Niestety, ktoś z lokalnej społeczności postanowił skrócić żywot pięknego drzewa. Mieszkańcy dostrzegli dziury w dębie, dowiedli też, że w środku znajdowała się trucizna.
Ktoś niszczy drzewo, podlewa je środkiem na chwasty
O sprawie wie już lokalna policja. Mundurowi ustalają, czy teza mieszkańców jest prawdziwa, dochodzą też do sprawcy, który wywiercił dziury.
- Dostaliśmy to zgłoszenie od współwłaściciela działki, na której rośnie dąb - Ewa Rejn, z policji w Puławach.
Zapewne nie byłoby problemu, gdyby nie powstałe niedaleko drzewa ogrodzenie. Mieszkańcy stracili wieloletnią ścieżkę, którą chodzono do pól i domów. Lokalni obrońcy przyrody twierdzą, że wystarczy poprowadzić nową drogę. Jak informuje Polsat News takowa istnieje nawet w planowaniu przestrzennym gminy. Problemem mogą być jednak pieniądze…
Trzeba wykupić działki, ale zależy nam na załatwieniu sprawy, więc traktujemy to poważnie
Czy dąb przeżyje atak trucizną i zamieszanie wokół niego?
RadioZET.pl/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET