Konie dorożkarskie harują ponad siły? Sprawa wraca do prokuratury
Sprawa koni dorożkarskich, zmuszanych do wysiłku ponad ich możliwości, wraca do prokuratury. Jak podaje PAP to efekt zażaleń obrońców praw zwierząt, którzy nie pogodzili się z wcześniejszym umorzeniem śledztwa po tym, jak w Krakowie z wycieńczenia padł koń Pilsner.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Śmierć konia dorożkarskiego w styczniu tego roku wywołała sporo emocji w stolicy Małopolski. Obrońcy praw zwierząt podkreślali, że to skrajny efekt zmuszania zwierząt do pracy ponad ich siły w centrum krakowskiego rynku.
Koń upadł w okolicach Wawelu. "Jego stan wzbudzał poważne obawy"Śledczy nie dopatrzyli się początkowo winnych w tej sprawie. Prokuratura Rejonowa Kraków Śródmieście Zachód przekazała skargę obrońców zwierząt do sądu. W październiku tego roku z prokuratura z własnej woli zmieniła zdanie, częściowo przychylając się do zażaleń obrońców praw zwierząt. Dzisiejsze postanowienie sądu umocniło zwolenników praw zwierząt.
To bardzo dobra i przełomowa decyzja, która stwarza nadzieję, że dręczenie koni dorożkarskich w Krakowie ma jednak swoje granice, a osoby które zmuszają konie do całodziennej do pracy nawet w temperaturach 50 st. C i więcej, nie mogą czuć się bezkarni
Za znęcanie się i zabicie zwierzęcia grozi do trzech lat więzienia. Przy udowodnieniu szczególnego okrucieństwa – nawet pięć lat.
Zatrzymali pijanego woźnicę, Mówił, że „koń jest trzeźwy i zna drogę do domu”KSOZ od dwóch lat domaga się całkowitego zakazu wykorzystywania koni do wożenia turystów w Krakowie. Podobne zakazy weszły już w życie m. in. w Rzymie, czy Barcelonie. Dorożki są znakiem rozpoznawczym Krakowa.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET