Obserwuj w Google News

Zmarła pacjentka chora na COVID-19, lekarki z zarzutami. "Wydały zgodę"

Magdalena Barszczak
2 min. czytania
14.10.2022 12:58
Zareaguj Reakcja

Dwie lekarki ze szpitala w Kozienicach usłyszały zarzuty w związku ze śmiercią pielęgniarki chorej na COVID-19. Zdecydowały one o przewiezieniu pacjentki z narastającą ostrą niewydolnością oddechową do kliniki w Warszawie. Karetka nie miała odpowiedniej aparatury.

karetka
fot. Karol Makurat/REPORTER (zdj. ilustracyjne)

Do tragedii doszło w szczycie pandemii. 59-letnia pielęgniarka ze szpitala w Kozienicach zmarła w kwietniu 2020 r., tuż po jej przewiezieniu karetką z kozienickiego szpitala do Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie.

Decyzję o transporcie kobiety do Warszawy podjęły Elżbieta K. i Małgorzata G. - lekarki z kozienickiego szpitala, w którym pracowała pielęgniarka. Według śledczych już w momencie, kiedy zdecydowano o przewiezieniu chorej do kliniki w stolicy, samopoczucie pacjentki nie było dobre, miała ona problemy z oddychaniem.

Pielęgniarka zmarła na COVID-19. Lekarki ze szpitala w Kozienicach z zarzutami

Obydwie lekarki usłyszały zarzuty dotyczące narażania pokrzywdzonej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w sytuacji, gdy ciążył na nich obowiązek opieki nad chorą. Za przestępstwo to grozi za kara pozbawienia wolności do 5 lat - poinformowała Polską Agencję Prasową rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Redakcja poleca

- Jednak mimo narastającej ostrej niewydolności oddechowej u pacjentki, lekarki nie zleciły konsultacji anestezjologicznej, w celu oceny stanu zdrowia chorej – powiedziała prokurator. Lekarki wydały natomiast zgodę na przetransportowanie kobiety do Warszawy słabo wyposażoną karetką, m.in. bez zabezpieczonej wentylacji mechanicznej i stałego monitorowania podstawowych parametrów saturacji. - W ocenie powołanych przez prokuraturę biegłych zdynamizowało to przebieg procesów chorobowych, które zaczęły zagrażać życiu pacjentki – podkreśliła rzeczniczka prokuratury.

Problemy z chorą zaczęły się już w trakcie trwającego około 50 minut transportu z Kozienic do Warszawy. Kiedy 59-latka dotarła w końcu do kliniki MSWiA, od razu podjęto reanimację, która trwała godzinę. Kobieta jednak zmarła. Niedługo po zdarzeniu zawiadomienie do prokuratury złożył zastępca dyrektora ds. medycznych warszawskiej kliniki.

Zanim chora na COVID-19 pielęgniarka trafiła do Warszawy, była leczona na oddziale wewnętrznym w szpitalu w Kozienicach. Jak informował wówczas kozienicki szpital, chorej trzykrotnie wykonano badania na obecność koronawirusa i dopiero ostatni wynik okazał się pozytywny. O jej przewiezieniu do kliniki w Warszawie zdecydowano ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety.

Śledztwo w tej sprawie od 2020 r. prowadzi Prokuratura Okręgowa w Lublinie. W najbliższym czasie prokurator planuje zlecenie uzupełniających opinii biegłych.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Ilona Pecka