Dziennikarz TVP World odszedł z pracy. Twierdzi, że został oskarżony o molestowanie

3 min. czytania
22.06.2022 12:11
Obserwuj nas na Google

Były dziennikarz TVP World Krzysztof Mularczyk we wpisie w mediach społecznościowych zarzucił kierownictwu stacji, że został zmuszony do odejścia, ponieważ jedna z wydawczyń oskarżyła go o molestowanie. Biuro prasowe TVP odmówiło komentarza w tej sprawie.

Siedziba TVP
fot. Jakub Kaminski/East News

Krzysztof Mularczyk był dziennikarzem i prezenterem serwisu Poland In, a później anglojęzycznego kanału publicznej telewizji TVP World. Kilka miesięcy temu odszedł z pracy, ale dopiero teraz przerwał milczenie i podał powód. 

Według byłego dziennikarza TVP World rozstanie z telewizją publiczną nie było dobrowolne. Mularczyk twierdzi, że został zmuszony do odejścia, ponieważ jedna z wydawczyń oskarżyła go o molestowanie.

Redakcja poleca

Krzysztof Mularczyk odszedł z TVP World. Został oskarżony o molestowanie

Dziennikarz nie ma sobie nic do zarzucenia. “Uważam, że ktoś musi mieć odwagę powiedzenia, że używanie mody na oskarżanie mężczyzn o niestosowne zachowania stała się zbyt często bronią w wewnętrznych rozgrywkach w świecie korpo i nie tylko” - napisał, nie podając ani jednego przykładu fałszywego oskarżenia, przez które ktoś stracił pracę.

Były dziennikarz TVP World napisał w mediach społecznościowych, że nikogo nie molestował, a jedynie miał sprzeczkę z jedną z wydawczyń dotyczącą spraw zawodowych i to konflikt personalny jest prawdziwym powodem jego zwolnienia. “Na koniec naszych sporów ona ostentacyjnie zaczęła krzyczeć, abym jej nie «zaczepiał». To już zapaliło w mojej głowie czerwone światełko, bo «zaczepianie» w tych czasach stało się pojęciem podpadającym pod molestowanie, a to w tych czasach już sprawa bardzo poważna” - czytamy we wpisie Mularczyka. 

“W poniedziałek 4 kwietna, zostałem wezwany do gabinetu Dyrektora (TVP World Filipa) Styczyńskiego na Woronicza. On siedział w swoim gabinecie w obecności pani z wydziału prawnego i oznajmił mi, że rozwiązuje umowę współpracy ze mną z powodu «poważnych zarzutów», które się pojawiły na mój temat i że skoro to nie pierwszy raz, gdy coś przeskrobałem - a chodziło mu o to, że poprzednio sprzeczałem się z nim w sprawie stawek za programy - to musi umowę rozwiązać. Gdy zapytałem o jakie zarzuty chodzi stwierdził, że koleżanka twierdzi, że ją «nagabywałem», do czego nie potrafił mi wyjaśnić, i że są jakieś moje maile i smsy, które jej wersję potwierdzają. Nie przedstawiono mi żadnych zarzutów na piśmie” - przekonuje były dziennikarz TVP World.

Mularczyk dodał, że na kolegium redakcyjnym, na którym był nieobecny, dyrektor TVP World Filip Styczyński “podobno stwierdził, że koleżance «groził»”. Zwolniony dziennikarz broni się również, że nigdy nie był sam na sam z wydawczynią, która go oskarżyła. “Jak miało dość do jakiegoś zaczepiania, molestowania? Nie rozumiem tego. Były wymiany e-maili, jak to bywa między członkami zespołu, ale wcale nie było ich dużo. Nie było też wielu SMS-ów. Z innymi członkami zespołu znacznie więcej korespondowałem” - napisał.

Mularczyk stwierdził, że nie może ubiegać się o odszkodowanie, bo z firmą wiązała go umowa cywilno-prawna i “nic nie przedstawiono mu na piśmie”. “Oni mogą w każdej chwili tę umowę rozwiązać albo nie dać więcej zamówień” - wytłumaczył. 

TVP nie chce komentować sprawy. “Kierownictwo TVP World zdecydowało o zakończeniu współpracy z panem Krzysztofem Mularczykiem. Spółka nie komentuje wpisu, który opublikował pan Mularczyk na profilu oraz nie informuje o okolicznościach, które sprawiły, że nie kontynuuje pracy w redakcji” - poinformował Zespół Rzecznika TV w odpowiedzi przesłanej portalowi Wirtualnemedia.pl.

RadioZET.pl/Wirtualnemedia.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET