Ksiądz pokazał na religii film Sekielskich. Teraz może mieć problemy
Księża diecezji warszawsko-praskiej, którzy na lekcjach religii pokażą swoim uczniom film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu", muszą liczyć się z konsekwencjami. To ustalenia „Wirtualnej Polski” po wcześniejszych doniesieniach fundacji "Nie lękajcie się" o takich pokazach.
Film braci Sekielskich "Tylko nie mów nikomu" po 10 dniach od premiery wciąż budzi wiele emocji. Choć dokument dostępny jest w sieci za darmo, w wielu polskich miastach organizowane są kolejne publiczne pokazy filmu. Nie wszystkie udaje się przeprowadzić zgodnie z planem, bo na miejscu interweniuje policja. Z kolei w niektórych szkołach... może interweniować kuria.
Fundacja "Nie lękajcie się" poinformowała w poniedziałek, że w jednej ze szkół ksiądz-katecheta pokazał swoim uczniom fragment filmu Sekielskich o pedofilii w Kościele. „Wyraźnie powiedział, że nie wolno tolerować takich sytuacji i należy natychmiast mówić, gdy coś takiego się zdarza” – zaznaczyli przedstawiciele Fundacji na Twitterze.
Informację potwierdziła Wirtualnej Polsce Ania, pracowniczka Fundacji.
Napisał do nas uczeń trzeciej klasy gimnazjum z Mazowsza. Chłopak powiedział, że na lekcji religii ksiądz włączył początek filmu "Tylko nie mów nikomu". Uczniowie wraz z katechetą zobaczyli 25 minut dokumentu braci Sekielskich.
"Tylko nie mów nikomu" Sekielskich na religii - będą konsekwencje?
Teraz okazuje się, że ksiądz, który włączył ósmoklasistom szeroko komentowaną produkcję, a także wszyscy ci, którzy pójdą w jego ślady, muszą liczyć się z tym, że zostaną wezwani na dywanik - na rozmowy dyscyplinujące. Jak ustaliła WP, chodzi o duchownych z diecezji warszawsko-praskiej.
Sekretarz kurii, ks. Dariusz Szczepaniuk, przekazał portalowi, że konsekwencje mają być wyciągane, "jeśli faktycznie ktoś coś zrobił". O jakich konsekwencjach mowa? Tego nie wiadomo.
Poruszające słowa o. Żaka: Film Sekielskich to nie atak na Kościół, to przysługaWcześniej specjalne wytyczne dotyczące pokazów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” dostała policja. Jak tłumaczyli funkcjonariusze, chodzi wyłącznie o zapewnienie porządku i bezpieczeństwa uczestników publicznych pokazów.
Ale podczas jednego z takich pokazów doszło do aresztowania… rzutnika. Innym razem, na Wawelu, policjanci swoimi ciałami zasłonili projektor. Mimo podobnych interwencji w kraju organizowane są kolejne pokazy.
"Tylko nie mów nikomu" na murach Wawelu? Policjanci zasłonili rzutnik swoimi ciałamiRadioZET.pl/Wirtualna Polska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET