`

Ksiądz znęcał się nad chłopcem, dziecko popełniło samobójstwo. Wyrok sądu to...

Redakcja
4 min. czytania
26.03.2018 16:33
Obserwuj nas na Google

Na karę dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat skazał w poniedziałek sąd w Brzozowie (Podkarpackie) księdza Stanisława K. z Hłudna za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-letnim Bartkiem, czym doprowadził go do samobójstwa. Był to już trzeci proces duchownego w tej sprawie.

Ksiądz |undefined
fot. East News

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

 

Ksiądz odpowiadał także za znęcanie się nad trzema dziewczynkami. Sąd uznał go za winnego bicia po rękach, ciągnięcia za włosy i uszy, przez co dzieci bały się kolejnych lekcji z księdzem. Sąd umorzył natomiast postępowanie w zakresie naruszenia nietykalności cielesnej wobec jednej z dziewczynek z uwagi na przedawnienie zarzucanego mu czynu. Wyrok nie jest prawomocny.

Orzeczenie sądu przekazał PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie sędzia Artur Lipiński. Proces, podobnie jak dwa poprzednie, odbywał się z wyłączeniem jawności. Rozpoczął się w lutym 2017 r.

Ksiądz znęcał się nad chłopcem. Dziecko popełniło samobójstwo

Sędzia Lipiński wyjaśnił PAP, że zawieszenie wykonania kary sąd zastosował na podstawie przepisów obowiązujących w chwili popełnienia czynu. Obecnie bowiem warunkowe zawieszenie kary można stosować do jednego roku pozbawienia wolności. Wobec duchownego zapadły już dwa nieprawomocne orzeczenia (jedno skazujące, a drugie uwalniające od kary), które jednak na skutek apelacji zostały uchylone przez Sąd Okręgowy w Krośnie, a sprawy zwracane do ponownego rozpoznania.

Skandal na rekolekcjach. Zakonnik mówił o... molestowaniu i gwałtach

Również w pierwszym procesie sąd uznał duchownego za winnego znęcania się nad dziećmi, ale nie tego, że doprowadził tym do samobójstwa Bartka. Tym razem jednak sąd uznał, że znęcanie się psychiczne i fizyczne nad chłopcem doprowadziło do jego samobójstwa. K. nie przyznawał się do winy.

Do samobójstwa Bartka doszło w połowie grudnia 2007 r. w miejscowości Hłudno. Chłopiec powiesił się na drzewie. Zostawił list, w którym miał oskarżyć miejscowego proboszcza o bezpodstawne posądzenie go o kradzież. W liście napisał też, że nie chce już być „gwałcony” przez tego „pedofila” — ale wyrazy te później zamazał.

Ksiądz znęcał się nad chłopcem. Śledztwo prokuratury 

Śledztwo w tej sprawie brzozowska prokuratura wszczęła kilka dni po śmierci chłopca. Uznała, że zgromadzone dowody nie potwierdziły, by chłopiec był molestowany przez duchownego. Biegły z zakresu grafologii potwierdził autentyczność listu pozostawionego przez Bartka. Ks. Stanisław K. niedługo po tragedii odszedł na swoją prośbę z parafii Hłudno. Ksiądz K. po raz pierwszy został oskarżony wiosną 2008 r. o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-latkiem i doprowadzenie go w ten sposób do samobójstwa oraz o znęcanie się nad trójką innych dzieci.

Po kilku miesiącach rozpoczął się proces w tej sprawie i trwał pięć lat. Jego zakończenie przedłużało m.in. oczekiwanie na opinię psychologiczną dotyczącą Bartka. Obszerna i szczegółowa opinia wpłynęła do sądu w lutym 2011 r. Jej treść jest niejawna.

W lutym 2013 r. duchowny został nieprawomocnie skazany na karę dwóch lat w zawieszeniu na pięć za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-letnim Bartkiem i trzema dziewczynkami.

Sąd uznał wówczas na podstawie zgromadzonych dowodów, że duchowny bił Bartka po twarzy, karku, szarpał za uszy, oskarżał go o kradzież pieniędzy mimo braku dowodów i zaprzeczeń chłopca, straszył zawiadomieniem policji i przeszukaniem domu. W opinii sądu nie to jednak było przyczyną samobójstwa chłopca, jak zarzucała duchownemu prokuratura. W pierwszym procesie sąd uznał duchownego też za winnego znęcania się nad trzema dziewczynkami.

Od ówczesnego wyroku odwołała się obrona, prokuratura i oskarżyciele posiłkowi. W sierpniu 2013 roku Sąd Okręgowy w Krośnie uchylił orzeczenie i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji. Wytknął sądowi w Brzozowie m.in. to, że nie zdobył opinii psychologicznej, psychiatrycznej ani seksuologicznej o oskarżonym. Ponadto — według sądu okręgowego — uzasadnienie wyroku było niekompletne.

Sąd w Brzozowie po zwróceniu mu sprawy uznał, że to prokuratura ma uzupełnić materiał dowodowy i sprawa ponownie znalazła się w prokuraturze. Składała ona jeszcze zażalenie na tę decyzję sądu, ale wyższa instancja utrzymała w mocy postanowienie i akta sprawy wróciły do prokuratury do uzupełnienia o opinie biegłych (pozostają niejawne) oraz zeznania dwojga świadków, którzy potwierdzili poprzednie ustalenia prokuratury.

Ksiądz prowadził pod wpływem alkoholu. Za karę wysłali go na emeryturę

W grudniu 2014 r. śledczy skierowali do sądu ponowne oskarżenie Stanisława K. o te same czyny. Ponowny proces duchownego trwał kilka miesięcy — rozpoczął się w sierpniu 2015 r. Udało się go rozpocząć dopiero przy czwartej próbie. Trzy wcześniejsze terminy były odraczane. Pierwszy raz z powodów proceduralnych (obrońca księdza zbyt późno odebrał zawiadomienie o terminie rozprawy), dwa kolejne — z powodu hospitalizacji oskarżonego.

W marcu 2016 r. sąd w Brzozowie zmienił kwalifikację prawną czynu i umorzył postępowanie wobec duchownego. Ocenił m.in., że jego zachowanie wobec dzieci to karcenie i uznał go za winnego naruszenia nietykalności cielesnej dzieci. Jednak ze względu na to, że jest to przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego i jego karalność już się przedawniła, to sąd I instancji umorzył postępowanie.

Od tego orzeczenia odwołali się pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, czyli pokrzywdzonych i ich rodziców, oraz prokuratura.

I tym razem Sąd Okręgowy w Krośnie, na skutek apelacji, uchylił to orzeczenie. Wytknął sądowi w Brzozowie, że marginalnie potraktował opinie biegłych, m.in. seksuologiczną, psychiatryczną, psychologiczną, które są kluczowe dla sprawy.

Uzasadnienie orzeczenia sądu odwoławczego było jawne tylko w części. Proces odbywał się bowiem za zamkniętymi drzwiami.

RadioZET.pl/PAP/DG 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET