Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Do tragedii doszło we wsi Kartowice w województwie lubuskim. Jak podaje Super Express, wystarczyła chwila nieuwagi, by niemowlę wpadło do gara z rozgrzaną galaretą.
''Henryka ugotowała właśnie gar wieprzowej galarety, wyniosła go do przedpokoju i ustawiła na kamiennej podłodze, żeby wystygł. Jej córka Marta, mama Antosia, była akurat w toalecie, a roczny chłopczyk krążył miedzy kuchnią a łazienką. Zajęta szykowaniem obiadu, Henryka nie zwracała na niego uwagi, a on koniecznie chciał się dostać do mamy. Wspiął się na schodek, sięgnął do klamki, zachwiał się i poleciał do tyłu na plecy'' - czytamy w SE.
Antoś został przetransportowany do Regionalnego Centrum Leczenia Oparzeń dla Dzieci w Szczecinie. Lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie. Niestety, chłopiec zmarł 14 listopada.
Noworodek walczy o życie. Został pogryziony przez Bull TerrieraLubuskie Kartowice są pogrążone w żałobie. Trwa śledztwo prokuratury, które ma wyjaśnić, jak doszło do tej tragedii.
RadioZET.pl/Super Express/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET