Mama Madzi przeniesiona do innego więzienia. Katarzynie W. groził jej lincz
Katarzyna W., skazana na 25 lat więzienia za zabicie swojej półrocznej córeczki, musiała zostać przeniesiona do innego zakładu karnego. Wszystko dlatego, że wisiała nad nią groźba linczu ze strony innych osadzonych.
Nowe informacje na temat Katarzyny W. podaje wtorkowy "Super Express". Zdaniem informatorów gazety, kobieta przebywała w zakładzie karnym w Krzywańcu (woj. lubuskie), wjednoosobowej, odseparowanej celi, gdzie miała dyspozycji prysznic, toaletę oraz telewizor. Przydzielono jej symbol P1, oznaczający więźnia przebywającego za kratami po raz pierwszy, ale szczególnie niebezpiecznego.
Jedyne, co wolno było jej wykonywać poza celą, to jeden godzinny spacer w ciągu dnia, na pustym spacerniaku pod nadzorem strażniczki. Jak utrzymuje jeden z osadzonych w rozmowie "SE", nie mogła nawet sprzątać podłogi pod celą, bo "gdyby chociaż raz maznęła szmatą podłogę przed swoją celą, to żadna grypsująca, aby się nie skalać dzieciobójczynią, tamtędy by nie przeszła".
Dziennik dotarł do informacji, jakoby inne więźniarki, gdy tylko dowiedziały się, że W. przebywa na terenie więzienia, zaczęły planować lincz na niej. - Nie musiały jej ,,rozmazywać'”, czyli ustalać jak wygląda i za co siedzi, bo doskonale wiedziały to z mediów. Kwestią czasu było kiedy ją dorwą i ukarzą po swojemu - dodaje informator "SE".
Matka zamordowała nowonarodzoną córkę. Śledczy: zabiła świadomieOsoby mające na sumieniu wszelkie przestępstwa popełnione wobec najmłodszych (na czele z pedofilią i dzieciobójstwem), znajdują się na dole więziennej hierarchii. I właśnie ten fakt, połączony z coraz częstszymi pogłoskami, dot. ew. zemsty, jakiej Katarzyna W. mogła spodziewać się ze strony innych więźniarek, sprawił, że kierownictwo więzienia postanowiło przenieść ją gdzie indziej. Teraz zabójczyni małej Madzi z Sosnowca odbywać będzie karę w zakładzie penitencjarnym w Lublińcu (woj. dolnośląskie).
RadioZET.pl/se.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET