Groźny incydent przy granicy z Białorusią. Kobiety i dzieci popchnięte na drut kolczasty
Podlaska policja poinformowała o dwóch incydentach przy granicy polsko-białoruskiej. W okolicach Kuźnicy na stronę polską próbowała dostać się grupa ok. 35 migrantów. Natomiast setka migrantów zgromadziła się obok miejscowości Połowce.
Od poniedziałku duża grupa migrantów przebywa w okolicach granicy polsko-białoruskiej. Rząd w Warszawie określił eskalację sytuacji na granicy jako najpoważniejszy incydent od momentu rozpoczęcia kryzysu migracyjnego kilka miesięcy temu. Polskie władze i politycy odpowiedzialnością za kryzys obarczają reżim Alaksandra Łukaszenki, który organizuje loty m.in. dla Irakijczyków i zmusza ich do przekroczenia granicy z Polską.
Bezpieczeństwa przy granicy strzeże ponad 10 tys. funkcjonariuszy - strażników granicznych, policjantów, żandarmów wojskowych i żołnierzy. W piątek rano służby poinformowały o najnowszych incydentach w Kuźnicy i Połowcach.
Kryzys przy granicy. Policja o najnowszych incydentach
- Wczoraj (czwartek - przyp. red.) około godz. 20 w rejonie Kuźnicy białoruskie wojsko przy użyciu siły próbowało przepchnąć na polską stronę 35 osób, w większości były to kobiety i dzieci. Białoruskie wojsko pchnęło te osoby w ogrodzenie wykonane z drutu kolczastego, próba została udaremniona przez funkcjonariuszy policji, Straży Granicznej i żołnierzy - podał rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa, cytowany przez PAP. Dodał, że obecnie w tym miejscu przebywa grupa ok. dwustu osób, pilnowana przez białoruskich żołnierzy.
Krupa poinformował też, że koło miejscowości Połowce, po stronie białoruskiej zgromadziła się grupa ok. stu imigrantów. - Osoby te nie podjęły próby przekroczenia granicy, na miejscu po stronie polskiej interweniowało kilkudziesięciu polskich policjantów wraz z funkcjonariuszami SG i Wojska Polskiego - dodał rzecznik.
W czwartek wieczorem resort obrony opublikował na Twitterze najnowsze nagranie z granicy polsko-białoruskiej. "Migranci są traktowani przez reżim Łukaszenki w sposób instrumentalny. W rejonie Kuźnicy grupa kobiet i dzieci została przemieszczona pod ogrodzenie, tylko po to, by białoruskie służby mogły przygotować propagandowy materiał" - napisał MON na Twitterze.
Tuż po zabezpieczeniu czwartkowego marszu narodowców w Warszawie, 700 policjantów prewencji i 100 kontrterrorystów z Biura Operacji Antyterrorystycznych wyruszyło na granicę, aby dołączyć do służących tam funkcjonariuszy.
RadioZET.pl/PAP - Robert Fiłończuk
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET