"Minister musi robić bardzo wykwintne zakupy". Fala komentarzy po słowach Czarnka
Słowa Przemysława Czarnka, "by jeść mniej" wywołały burzę. Wielu polityków postanowiło skomentować "poradę" ministra MEiN. "Jakim cudem zakupy we Włoszech będą tańsze niż w Polsce? Wygląda na to, że na co dzień pan minister Czarnek musi robić zakupy w dość wykwintnych sklepach" - zastanawia się Adrian Zandberg. Zdaniem Przemysława Czarnka "Super Express", który opublikował wywiad, dopuścił się manipulacji. - Nie mówiłem tego do Polaków, tylko mówiłem o sobie - powiedziałszef MEiN.
Minister Przemysław Czarnek w rozmowie z "Super Expressem" powiedział, jak spędzi tegoroczne wakacje. Przy okazji zdradził, jaki ma sposób na wszechobecną drożyznę. - Można jeść mniej i trochę taniej - stwierdził szef MEiN. Słowa te wywołały fale komentarzy wśród wielu polityków.
"»Jeść nieco mniej«... Jak nie idzie, to nie idzie. W całej tej historii ciekawi mnie jedno: jakim cudem zakupy we Włoszech będą tańsze, niż w Polsce? Wygląda na to, że na co dzień pan minister Czarnek musi robić zakupy w dość wykwintnych sklepach :)" - napisał na Twitterze poseł partii Razem Adrian Zandberg.
"Świetna rada od przedstawiciela rządu, który jak lew broni obscenicznych zysków banków i korporacji paliwowych. Zwykli ludzie mają jeść mniej, żeby tłuste koty mogły się nażreć. Partia Razem i Lewica proponują coś dokładnie odwrotnego" - pisze na Twitterze Maciej Konieczny.
Borys Budka z PO napisał: "Skoro już rządzący radzą Polakom, by mniej jedli, do komunikowania tego mogli wybrać bardziej wiarygodną postać niż min. Czarnek. Ale pycha kroczy przed upadkiem…”
"Minister Czarnek wprowadza rządowy program walki z otyłością" – napisał krótko Jan Strzeżek.
Czarnek odpowiada
Powiedziałem dziennikarzowi "SE", że z uwagi na drożyznę będę starał się oszczędniej postępować na wakacjach – jeść mniej i taniej. Nie mówiłem tego do Polaków, tylko mówiłem o sobie. To obrzydliwa manipulacja – powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.
- Ja tego nie mówiłem do Polaków, tylko mówiłem o sobie – podkreślił. - Dziennikarz "SE" pytał mnie, jak będę spędzał wakacje. Powiedziałem, że z uwagi na drożyznę, z uwagi na ceny, będę starał się oszczędniej na wakacjach postępować, dlatego nie jeżdżę do hoteli, jeżdżę do znajomych, będę pichcił sam z żoną – wyjaśnił.
- Dziennikarz "SE" pytał, czy w związku z tym będę unikał restauracji, barów i knajp. Odpowiedziałem, że to, że jest drogo, to bez przesady można dalej jeść w restauracjach, tylko mniej i taniej – mówił.
- Dziennikarz to człowiek, który powinien oddawać rzeczywistość. Jeśli dziennikarz radzi Polakom, żeby jedli mniej i taniej, to niech powie, że to on radzi. Ja radziłem sobie – podsumował.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET