Łukasz Berezak to najsłynniejszy wolontariusz WOŚP. Mimo że sam jest ciężko chory, z pełnym zaangażowaniem poświęca się na rzecz innych, zbierając fundusze na sprzęt medyczny ratujący życie. 18-latek od urodzenia zmaga się z chorobą Leśniowskiego - Crohna, która doprowadza do problemów z nerkami, nadciśnieniem tętniczym i stawami. Do tego walczy z innymi schorzeniami. Czasem zdarzają się takie momenty, że nie wstaje z łóżka.
- Ból tak mocno mi dokucza, że nie jestem w stanie wyciszyć organizmu. Pośpię maksymalnie 3-4 godziny i znów się budzę - mówi. Sama choroba to jedno, ale pandemia koronawirusa również jest dla niego uciążliwa. Utrudnia nawet najprostsze rzeczy, takie jak: wizyty u lekarza, czy integrację ze znajomymi. Każda, nawet najmniejsza infekcja jest dla niego groźna.
Ból tak mocno mi dokucza, że nie jestem w stanie wyciszyć organizmu. Pośpię maksymalnie 3-4 godziny i znów się budzę
- Pandemia utrudnia praktycznie wszystko. Moja odporność jest bardzo niska, dlatego nawet na zwykłym spacerze muszę na siebie uważać, żeby niczego nie złapać. Ostatnio zmagałem się z ostrym wirusowym zapaleniem gardła, w wyniku czego na pięć dni straciłem głos. Ze zwykłym przeziębieniem jest podobnie. Mój tata poradził sobie z nim w kilka dni, a mnie rozłożyło na dwa tygodnie. Mój organizm średnio walczy.
Honorowy wolontariusz
Mimo wszystko Łukaszowi nie brakuje energii i motywacji do działania. Poza codzienną walką ze swoim zdrowiem i poruszaniem się na wózku inwalidzkim nastolatek nie zapomina o drugim człowieku. Co roku kwestionuje na rzecz WOŚP. Sprzęt fundacji Jurka Owsiaka sam trzykrotnie ratował mu życie.
- Te sprzęty są generacją wyżej od niektórych, jakie możemy zastać w szpitalach, czy przychodniach. Bez nich niektóre oddziały w ogóle by nie funkcjonowały. Chociaż tak, w małym stopniu chcę odwdzięczyć się Orkiestrze, która pomogła nie tylko mi, ale i innym.
- Odkąd pamiętam, zawsze bardzo lubiłem dawać coś od siebie. Uwielbiam to uczucie, kiedy pomagam drugiej osobie. Jak byłem mały i widziałem ludzi chodzących z puszkami WOŚP-u, mówiłem mamie, że też chciałbym pomagać w ten sposób. I tak zaczęło się moje działanie dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Następnie przerodziło się to w inne, prywatne akcje, w których pomagałem. Mega się na to zajawiłem. Pomaganie jest świetne!
Przygoda Łukasza z WOŚP trwa już 10 lat. Nie dość, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ma swój jubileusz w postaci okrągłego 30. finału, tak Łukasz sam świętuje 10 lat grania z Orkiestrą. Po raz pierwszy wziął udział w akcji w wieku 9 lat, ale cała Polska usłyszała o nim w 2014 roku, kiedy Jurek Owsiak zorganizował koncert pod jego domem. Tym samym Łukasz Berezak został honorowym wolontariuszem WOŚP, kwestując na rzecz innych potrzebujących.
Niestety, z powodu pandemii w zeszłym roku nie mógł tradycyjnie wspierać Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jednak koronawirus nie był w stanie go powstrzymać, a honorowy wolontariusz WOŚP wirtualnie włączył się do wydarzenia poprzez eSkarbonkę, dzięki której każdy może wpłacać datki, nie wychodząc z domu.
Łukasz Berezak i Jurek Owsiak podczas koncertu przed domem chłopaka, 13 stycznia 2014 r.
- W tym roku będzie praktycznie tak samo. Na ten moment jest tam prawie dwadzieścia pięć tysięcy złotych (stan na czwartek 27 stycznia), więc to całkiem niezły wynik. W zeszłym roku pobiłem swój rekord, czyli 225 tys. zł. Sama kwota była niebotyczna, a ludzie niezwykle szczodrzy. Dostaję dużo wiadomości od fanów, którzy piszą, że chcieliby mi wrzucić pieniądze do puszki i chwilę porozmawiać. Stąd wziął się mój pomysł na tę eSkarbonkę, która mogła ich wszystkich połączyć.
SMS-y do Jurka
Mimo upływu czasu Łukasz jest w stałym kontakcie z Jurkiem Owsiakiem, którego poznał osiem lat temu. - SMS-ujemy do siebie. Ostatnio rozmawialiśmy o zbliżającym się finale WOŚP, o tym jak się czujemy, więc kontakt z Jurkiem jest przez cały czas. To nie była tylko jednorazowa akcja z koncertem. Cały czas utrzymujemy ze sobą kontakt, wzajemnie wysyłamy sobie pocztówki. Ta relacja trwa.
Popularne w magazynie
Końcówka stycznia, na którą zazwyczaj przypada finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poza wielkim pozytywnym poruszeniem w Polsce, wywołuje krytyczne komentarze pod adresem działalności Jurka Owsiaka. Zdaniem Łukasza, każdy ma prawo do własnej opinii, ale niektóre atakują WOŚP i ludzi z nią związanych.
- Żyjemy w wolnym kraju, w którym każdy może powiedzieć, co myśli. Jeżeli ktoś nie chce wspierać WOŚP-u, bo ma własną opinię na ten temat, to nie musi tego robić. Najważniejsze, żeby takie osoby nie obrażały ludzi, którzy mają odmienne zdanie. To uraża całą fundację Orkiestry, bo to nie jest tylko Jurek Owsiak, ale setka osób, która zwłaszcza przed finałem ciężko pracuje 24 godziny na dobę.
- Wydaje mi się, że te krytyczne uwagi mocno dotykają ludzi, którzy korzystali z tego sprzętu. Jeśli masz swoją opinię, to dobrze, bo każdy powinien ją mieć, ale w tym przypadku obrażanie i wyzwiska są kompletnie nie na miejscu – dodaje.
30. finał WOŚP zagra 30 stycznia. W tym roku zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na podwyższenie standardów diagnostyki i leczenia wzroku u dzieci. - Będę grał do końca świata i nie tylko jeden, ale dwa dni dłużej! - zapewnia Łukasz.