Kiedy rozmawiałam z Nauczycielką Roku tuż po odebraniu nagrody, stwierdziła, że się boi, bo oczekiwania środowiska są duże. A co czuje Nauczyciel Jutr@?
Aldona Rumińska-Szalska, nauczycielka wspomagająca, laureatka nagrody Nauczyciel Jutr@: - Mówi się, że „W naszym fachu nie ma strachu”. Chociaż często pojawia się niepewność i niepokój przez dynamikę zmian, która niekiedy zakłóca naszą nauczycielską homeostazę.
Zaskoczenie, że wygrałam, choć według mnie zwycięzcami są wszyscy, zarówno finaliści jak i osoby startujące, było bardzo duże. Wiem, z jakimi „dinozaurami” wiedzy i umiejętności się mierzyłam. Ale celem samym w sobie nie była wygrana, bo to zawsze wielka nieznana. Sam proces dochodzenia do tego jest bardzo istotny.
Łączy pani dwie ważne kwestie, z którymi oświata teraz się mierzy. Czyli wsparcie dla dzieci z niepełnosprawnościami, problemami i brak specjalistów dla nich, a także cyfrowe wyzwania przed szkołami. Zacznijmy od tego drugiego.
Jako humanistka z krwi i kości broniłam się przed stosowaniem tych wszystkich cyfrowych narzędzi. Postanowiłam jednak wyjść poza własną strefę komfortu. Momentem przełomowym była pandemia i nauka zdalna, która wymusiła posługiwanie się programami komputerowymi w edukacji. Dodatkowym motywatorem była oferta kursów i szkoleń, było ich naprawdę mnóstwo. A przede wszystkim liczyła się wola przejścia na inny level pracy i nauczenie się czegoś więcej.
Popularne w magazynie
Z koleżanką zaczęłyśmy prowadzić zajęcia z wykorzystaniem TIK (sposób nauczania przez komunikowanie, przetwarzanie i przesyłanie informacji w postaci elektronicznej – przyp. red.) w oparciu o autorski cykl scenariuszy. Również dla nauczycieli z krakowskich szkół. Z dziećmi z klas 1-3 używaliśmy programów komputerowych, które służyły wspomaganiu edukacyjnemu. Tworzyliśmy puzzle, książki interaktywne, nagrywaliśmy filmy edukacyjne. Uczniowie wyzwalali we mnie potrzebę pracy nad sobą. To mistrzowie motywacji.
Ze świecą szukać nauczycieli informatyki, więc może zdecydowałaby się pani na nauczanie tego przedmiotu?
Tę świecę niech przejmą bardziej fachowe ręce. Geny humanizmu chyba nie pozwoliłyby, ale kwestie cyfrowe będą nieustanną mobilizacją dla mnie. Zresztą chcąc zachować już wśród najmłodszych uczniów równowagę pomiędzy światem cyfrowym a analogowym, przygotowywałam ich z powodzeniem do licznych konkursów. W tym konkursu literacko-plastycznego „Żyj bezpiecznie, jedz zdrowo, a z komputera korzystaj z głową”. Stworzyliśmy projekt o czasie na czacie. To był ukłon dla dwóch światów: tradycji i modernizmu.
Technologia to szansa, bo może być mostem między nami a dziećmi, które są obywatelami cyfrowego świata
Chyba nigdy nie było takie rozdźwięku – za sprawą nowoczesnych technologii – między młodym a starszym pokoleniem. Jesteśmy w stanie jakoś się dogadać?
Mam 20-letni staż pracy w edukacji. Pamiętam kartki, tektury, papiery pakowe jako główne narzędzia pracy. Podchodzę do nich z wielkim szacunkiem. Nie postawimy jednak już znaku równości między papierem a programem komputerowym. Może będzie równia pochyła między tymi narzędziami, metodami, ale niech będzie to instrumentarium uzupełniające się. Technologia to szansa, bo może być mostem między nami a dziećmi, które rzeczywiście są obywatelami cyfrowego świata. Wiem i widzę, że chcą też nas dorosłych do tego świata wpuścić.
Pytała pani, dlaczego przeszłam na cyfrowe metody w edukacji. Jeszcze przed nauką zdalną zdarzyło się coś, co zmobilizowało mnie do tego wysiłku. Prowadziłam autorski projekt „Aby senior brzmiało dumnie”. Starszym osobom potrzebna była pomoc i odwaga, żeby wyjść ze świata tradycji kartki i papieru. W ramach projektu prowadziłam spotkania pod kątem informacji komputerowej. Pomagali mi w tym moi uczniowie z gimnazjum, bo wtedy jeszcze uczyłam na tym etapie edukacji. Starsze osoby nieraz zaskakiwały nas swoją wiedzą, ale czasem potrzebowały wsparcia, a młode pokolenie im służyło. To był transfer wzajemnej edukacji. Istotna jest symbioza pomiędzy tradycją a wyzwaniem cyfrowym w edukacji.
Nauczyciel Jutr@ w moim odczuciu jest nauczycielem różnych epok. Zakorzenionym w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości
Nauczyciel Jutr@ w moim odczuciu jest nauczycielem różnych epok. Zakorzenionym w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, łączy świat cyfrowy i wspaniałą tradycję, bo z niej się wywodzimy. Wychowałam się w domu z babcią i dziadkiem. Oni są moimi wzorcami i nauczycielami życia, stąd u mnie ten wielki szacunek do wartości, które mi przekazali. Wpoili mi miłość do rozwoju, rzetelnej pracy, przerastania samej siebie, to przekształciło się w praktykę zawodową. Słowami rodziców i dziadków powiem: edukowanie sercem i bycie człowiekiem powinno być w każdej pracy, w ludzkich działaniach.
Wspomniała pani o tej chęci, woli. Ona jest w nauczycielach? Bo uczniowie różnie to postrzegają. Często zresztą słyszymy, jakie to złe młode pokolenie mamy.
Wola jest pierwszorzędna i kluczowa. Najpierw jest „chcieć”, a potem „móc”. To „móc” wypracowuje się przez naukę, współpracę z innymi, wyzwalające środowisko szkolne i rodzinne. Chęć zmierzenia się z samą sobą, konkurowania tylko z samą sobą, bycia lepszym tylko od siebie – to jest dla mnie najważniejsze. Najlepsza jest autorywalizacja. Jak do tego dołożymy pokorę, to zachowamy pewną równowagę. Nauczyciel powinien przezwyciężać siebie, ale też pozwalać przezwyciężać innym siebie. Pozwala wzrastać innym i tym samym sam unosi swoje skrzydła.
Aldona Rumińska-Szalska, nauczycielka wspomagająca, z nagrodą Nauczyciel Jutr@
Pracuje pani w szkole integracyjnej z uczniami z deficytami, niepełnosprawnościami.
Tak, dzieci niepełnosprawnych, z różnymi dysfunkcjami jest coraz więcej. Niekoniecznie muszą mieć orzeczenie o kształceniu specjalnym. Nie tylko papier mówi o trudnościach. Widzimy na co dzień, jak dzieci przeżywają różne problemy.
Według niektórych szacunków po okresie pandemii ponad 20 proc. dzieci i młodzieży cierpi z powodu depresji, około 30 proc. ma problemy z funkcjonowaniem emocjonalnym. Jesteśmy drugim krajem w Europie, który zmaga się z najwyższym wskaźnikiem prób samobójczych wśród dzieci i młodzieży.
Potrzeba zdecydowanie więcej specjalistów, którzy by nas wsparli, żebyśmy my mogli wspierać innych. Każdy z nas ma jakąś niepełnosprawność, nie ma ludzi czysto pełnosprawnych. Niewiele trzeba, żeby odczuć jakiś deficyt.
Dzieci niepełnosprawnych, z różnymi dysfunkcjami jest coraz więcej. Ale nie tylko papier mówi o trudnościach
W pracy pedagoga wspomagającego najważniejsze jest, żeby uczeń mógł udowodnić swoją sprawczość, użyteczność, umiejętność, talent. Żeby stał się wielkim w swoich oczach i porównywał się z samym sobą. Dokonuje się to przez małe i wielkie sukcesy, którym towarzyszy śmiech, uśmiech, a niekiedy łzy. Realizacja tych aspektów jest o wiele ważniejsza od pełnej realizacji podstawy programowej.
Tylko nauczycieli wspomagających też brakuje. U pani nie było myśli, żeby odejść?
Nie, być może równolegle mogłabym wykonywać inne pozazawodowe zadania, ale nie odeszłabym od nauczycielstwa. Głód tego zawodu powoduje jeszcze większy apetyt. Nauczyciel Jutr@ działa pomimo trudności, różnych zawirowań, kwestii spornych w oświacie, opinii społecznej. Nauczyciel Jutr@ jest tym nauczycielem, który będzie dalej działał i nie osiądzie na laurach. Rośliny więdną szybko. Laury musimy podlewać dobrą energią i czynić je przechodnimi.
Największe wyzwania w edukacji?
Myślę, że wzajemne poradzenie sobie z tym, co nas najbardziej boli.
A co najbardziej boli?
To co jest poza galą Nauczyciel Roku, poza taką uroczystością. To co słychać na ulicach, w autobusach, w Internecie na temat nauczycieli, szkoły. Boląca jest standardowa wyliczanka, że mamy dwa miesiące wakacji, ferie, wolne weekendy, że pracujemy 18 godzin tygodniowo. Nauczyciel chcąc przekazać atrakcyjnie świat wiedzy, opracowując projekty, przygotowując uczniów do konkursów, robi to po pracy. Na konto dnia kolejnego, czyli mamy pracę po pracy. Tego świat zewnętrzny gołym okiem nie dostrzeże.
Nie można przeliczać czasu pracy nauczyciela na cyfry, liczby
Trzeba walczyć z tymi schematami, ale sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić, stąd mówiłam o współradzeniu sobie. Potrzeba nam współpracy z rodzicami, mediami, żeby to słowo mówione, pisane, które idzie w eter, było naszą wspólną dźwignią. Trzeba wytłuszczać, boldować to, co jest dobre, te małe sukcesy np. tych, którzy tutaj nie zwyciężyli, albo w ogóle nie biorą udziału w zewnętrznych konkursach. Oni też robią wielkie rzeczy. Wtedy większość zrozumie, że praca nauczyciela to nie jest 18 godzin tygodniowo, że nie można przeliczać czasu pracy nauczyciela na cyfry, liczby.
My gospodarujemy te „wolne wakacje, ferie” na inne działania realizowane w roku szkolnym, aby móc promować dzieci, móc promować placówkę, w której pracujemy. Henryk Ford powiedział, że jest dwóch najmądrzejszych nauczycieli: czas i życie. Życie pomaga nam ocenić czas, a czas weryfikuje życie. Ten czas nigdy nie powinien być stracony. Dlatego Nauczyciel Jutr@ ma w sobie pokój, ale nie zawsze spokój, tworzy w męce i pasji, uczy się zamienić minus na plus.
A przed panią jakie wyzwania, misja?
Wszystkiego nie zdradzę, ale planuję połączyć kwestie ekologii z informatyką i np. stworzyć zadaniowy spacer plenerowy. Chciałabym też działać na rzecz integracji środowiskowej lokalnej przy dużym wsparciu ze strony umysłów ścisłych, bo ja dalej mam serce humanistyczne. Choć otwarte na wyzwania. Celem jest też doktorat. Piszę pracę z zakresu gerontologii, a konkretnie o starszych koleżankach i kolegach - emerytowanych nauczycielach.
A jakie życzenia ma pani dla nauczycieli z okazji Dnia Edukacji Narodowej?
Wszystkim nauczycielom z okazji i bez okazji ich święta życzę powodów do zawodowej radości i tej radości bez większych powodów.
Aldona Rumińska-Szalska jest pedagogiem wspomagającym w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi nr 105 im. Ludwiki Wawrzyńskiej w Krakowie, pracuje m.in. z dziećmi niepełnosprawnymi. Wcześniej uczyła w gimnazjum. W 2022 została laureatką organizowanego po raz drugi konkursu Nauczyciel Jutr@.