"Polityczne show kosztem dzieci". Burza po "interwencji" posłów z klubu PiS
Ktoś robi sobie polityczne show kosztem naszych dzieci - mówi Radiu ZET prezes fundacji Rodzinny Gdańsk, prowadzącej dom dla dzieci w Nowym Dworze Gdańskim. We wtorek z interwencją przyjechała tam dwójka posłów koalicji rządzącej - Janusz Kowalski i Anna Maria Siarkowska. Twierdzili, że mają sygnały, iż dzieci są tam zmuszane do szczepień.
Aleksandra Krefta w rozmowie z Radia ZET przekonuje, że nie było żadnych podstaw do takiej interwencji posłów, bo wszystkie szczepione dzieci z jej domu miały zgody opiekunów.
- Cała awantura o rzekomy przymus wynikła z jakiegoś wpisu w mediach społecznościowych osoby zupełnie nam nieznanej. Dom jest przez to obiektem hejtu od dwóch tygodni, który wzmógł się po przyjeździe posłów ( Janusza Kowalskiego i Anny Siarkowskiej - red.) - mówi Radiu ZET szefowa fundacji Rodzinny Gdańsk. Dodaje, że dzieci źle znoszą tę sytuację, bo nie wiedzą, skąd wokół nich takie zamieszanie. - Zbijanie kapitału politycznego na naszych dzieciach, które i tak są już przez życie mocno skrzywdzone, jest po prostu obrzydliwe - komentuje dla Radia ZET Aleksandra Krefta.
Prezes fundacji Rodzinny Gdańsk poinformowała o sprawie Rzecznika Praw Dziecka i prokuraturę. Jak mówi, na razie od obu instytucji nie doczekała się odpowiedzi. - Wsparcie dostaliśmy jedynie z Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego - dodaje Krefta w rozmowie z Radiem ZET.
Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET