Masakrował psa przejeżdżając go busem. Zapadł kontrowersyjny wyrok [ZDJĘCIA]
Jest wyrok w sprawie brutalnego zabicia psa przez mieszkańca gminy Syców. Rafał B. przejechał dwukrotnie w busie leżące na drodze zwierzę. Masakrowaniem psa chwalił się nawet w sieci. Sąd uznał go winnym, wymierzył karę prac społecznych. Prozwierzęcy aktywiści mówią o skandalu, zapowiadają odwołanie.
Do makabrycznego zdarzenia doszło w czerwcu 2019 roku. Rafał B. pogrążył się wrzucając nagranie do sieci. Materiał wykorzystali oskarżyciele posiłkowi, m. in. Pogotowie dla Zwierząt. Aktywiści pomogli policji namierzyć sprawcę.
Wraz z dwoma innymi organizacjami „OTOZ Animals” i „Oleśnickie Bidy” wykonywaliśmy prawa oskarżyciela posiłkowego w sprawie oskarżonego Rafała B. Na filmie, jaki zarejestrował prawie rok temu sam sprawca, już z daleka widać na asfaltowej drodze psa. B. uderza go celowo. To starszy, duży kundel mieszkający obok w gospodarstwie. Potem sprawca cofa, podjeżdża do psa ponownie, zatrzymuje się i mówi przez otwarte okno: - Ty! Stary! Podnoś się!
- relacjonowało Pogotowie dla Zwierząt na Facebooku.
Zabił dwa małe szczeniaki. Świadkowie słyszeli, jak giną od ciosów oprawcyNiestety, na jednym przejechaniu się nie skończyło. Zwyrodnialec powtarzał czynność, miażdżąc konającego zwierzaka.
Wtedy kierowca nie zjeżdżając z psa, bo koło nadal jest na psie robi zbliżenie na cierpiącego psa kamerą z telefonu komórkowego i ponownie pyta potrąconego psa przez okno: - Co? Co? Co Ci kur... Eee? Podnoś się... Po czym ponownie cofa i jedzie do przodu, przejeżdżając psa jeszcze dwa razy
- ujawniało szokujące kulisy Pogotowie.
Zabójca psa skazany na prace społeczne. Będzie odwołanie
W maju zapadł wyrok w sprawie zabicia psa. Sędziowie uznali, że miejsce B. nie jest w więzieniu, a adekwatną karą będzie dwa lata prac społecznych, po 40 godz. na miesiąc. Społecznicy mówią wprost o skandalu. Zapowiedzieli, że odwołają się od wyroku.
Czy taki sprawca powinien chodzić na wolności? Nie powinien. Jego miejsce jest w więzieniu. To, że Rafał B. jest zdegenerowany wiedzą wszyscy, którzy interesowali się sprawą. Nie ma na to naszej zgody. Jeszcze dziś będziemy pisać sprzeciw od tego wyroku. Będzie wiązało się to z tym, iż wyrok utraci swoją moc i sprawa zostanie rozpoznania na zasadach ogólnych, czyli będą przeprowadzone normalne rozprawy i słuchani świadkowie
- przekazali aktywiści.
B. przyznał się do winy. Ma tez zapłacić 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz ochrony zwierząt.
RadioZET.pl/Grażyna Wiatr
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET