Dyspozytor pogotowia z Ostrowa Wlkp. zawieszony. Sprawę bada prokuratura
Dyspozytor pogotowia z Ostrowa Wlkp., który zamiast wysłać karetkę do umierającego mężczyzny, dyskutował z proszącym o pomoc, został zawieszony w wykonywaniu obowiązków. Jego sprawę bada również prokuratura. Mężczyzna, do którego wzywano karetkę, rzeczywiście zmarł.
O skandalu w Ostrowie Wielkopolskim pisaliśmy już wczoraj. Pracownik pogotowia najpierw zwlekał z wysłaniem karetki, a następnie pozwalał sobie na podniesienie głosu i złośliwe komentarze pod adresem swojego rozmówcy. W pewnym momencie na uwagę wzywającego, że jego kolega umrze, jeśli ambulans szybko nie przyjedzie, dyspozytor odpowiedział: "No to umrze, każdy umrze".
Dyspozytor będzie miał kłopoty
W szpitalu została powołana specjalna komisja do wyjaśnienia tej sprawy. W opinii jej członków sposób prowadzenia rozmowy był naganny, dyspozytor nie powinien był bowiem krzyczeć na proszącego o pomoc, ani wygłaszać komentarzy.
Zawieszenie w pełnieniu obowiązków to nie koniec kłopotów dyspozytora. Prokuratura bada, czy nie powinien odpowiedzieć za nieumyślne spowodowanie śmierci. Według wzywającego karetkę pogotowia, 59-latek zmarł właśnie ze względu na przedłużającą się rozmowę z dyspozytorami
Zachowanie dyspozytora ostro skrytykował wojewoda wielkopolski. Jego zdaniem prowadzenie wywiadu medycznego powinno być profesjonalne i niezależnie od warunków oraz reakcji zgłaszającego.
RadioZET.pl/DW/MP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET