Wpłynęli na śmierć pacjentki? "Interwencje": Wstrząsający transport karetką
Chora na serce 44-latka zmarła niedługo po transporcie karetką z Białegostoku do Warszawy. Bliscy zmarłej przyznają, że w drodze doszło do szeregu uchybień ze strony medyków. Sprawa trafiła do prokuratury.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Do historii zdarzenia z czerwca tego roku dotarli reporterzy „Interwencji” w Polsat News. Okazało się, że chorująca na serce pani Dorota potrzebuje pomocy w specjalistycznej klinice. Szpital w Białymstoku zdecydował, że pacjentka trafi do placówki w stołecznym Aninie, ale drogą lądową, nie śmigłowcem.
Ukraina: Karetka straciła pacjenta. Mężczyzna wypadł przez drzwi [WIDEO]Szpital wynajął karetkę, poprosił też policję o eskortowanie. Gdy liczyła się każda minuta akcji, medycy zawiedli na samym starcie.
Po godzinie i trzynastu minutach przyjechał karetka. Pani doktor, jak mówią w policji, paliła sobie papierosa
Później nie było lepiej. Nie działała część sygnałów świetlnych karetki. Pojazdem kierował ratownik, bez uprawnień do prowadzenia aut specjalnych. Pod samą Warszawą załoga miała problem z wymianą butli z tlenem. Na szczęście zaradzili temu policjanci eskortujący karetkę.
Pani Dorota trafiła jednak do szpitala w Warszawie nieprzytomna. Zmarła kilka dni później, osieracając trójkę dzieci.
Kilka osób w szpitalu, w tym dziecko. Na miejscu wypadku śmigłowiec LPRPolicjanci, którzy patrolowali karetkę, zgłosili sprawę do prokuratury. Śledztwo prowadzone jest w kierunku możliwego narażenia pokrzywdzonej na utratę życia.
RadioZET.pl/Polsat News
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET