`

PiS chce przesunąć wybory. „Przygotowywany jest projekt ustawy”

2 min. czytania
09.06.2022 12:34
Obserwuj nas na Google

Jeszcze w tym półroczu do Sejmu może wpłynąć projekt ustawy o przesunięciu wyborów samorządowych – zapowiedział sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski. Polityk poinformował, że „przemawiają za tym zarówno argumenty logistyczne, jak i opinie części samorządowców”.

Jarosław Kaczyński i Krzysztof Sobolewski
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

Wybory parlamentarne oraz samorządowe mają odbyć się na jesieni 2023 roku. Partie polityczne już zaczęły przygotowania do startu: opozycja świętowała zwycięstwo w sondażach dzięki wystawieniu wspólnej listy, a PiS zapowiedział objazdowe spotkania z wyborcami w całej Polsce. Donald Tusk bezlitośnie zakpił z pomysłu Jarosława Kaczyńskiego.

Z powodów logistycznych wybory samorządowe powinny zostać opóźnione o 6 miesięcy i odbyć się wiosną 2024 roku – zaczęli przekonywać czołowi politycy PiS. Do zbiegu dat wyborów centralnych i samorządowych doszło z powodu zmian w prawie wyborczym wprowadzonych w 2018 roku.

Wybory samorządowe do przesunięcia. Odbędą się dopiero w 2024 roku?

Sygnały o chęci przeniesienia wyborów samorządowych na późniejszy termin wysyłane są przez obóz rządowy już od jakiegoś czasu. Szef klubu PiS Ryszard Terlecki powiedział na antenie Radia Kraków, że jego zdaniem wybory parlamentarne odbędą się w konstytucyjnym terminie, czyli jesienią 2023 roku. Jeśli zaś chodzi o wybory samorządowe, to stwierdził, że PKW sygnalizowało trudności w zorganizowaniu ich w tym samym czasie, co parlamentarnych.

- Jesteśmy zdecydowani zaproponować ustawę, która przesunie termin wyborów samorządowych o pół roku - zadeklarował Terlecki.

- Ustawa jest przygotowywana i sądzę, że być może to będzie jeszcze w tym półroczu – stwierdził Krzysztof Sobolewski zapytany o możliwy termin skierowania projektu do Sejmu.

Sekretarz generalny PiS przekonywał, że za przesunięciem wyborów samorządowych na wiosnę 2024 roku, „czyli tak naprawdę o pół roku”, przemawiają m.in. argumenty logistyczne. Wskazywał w tym kontekście na zbieg wyborów parlamentarnych i samorządowych w 2023 roku oraz dodał, że w wybory samorządowe „zaangażowanych jest kilkaset tysięcy, jak nie powyżej miliona osób - to są i kandydaci, i członkowie komisji obwodowych, różnego szczebla”.

Innym argumentem jest według Sobolewskiego to, że przynajmniej część samorządowców chciałaby zacząć swój okres urzędowania „na budżecie, który oni uchwalą”

- Czyli jeśli na wiosnę byliby wybrani, to jesienią oni procedują swój budżet i wchodzą w pierwszy rok pełny swojego urzędowania z własnym budżetem, a nie uchwalonym przez ich poprzedników - tłumaczył polityk PiS.

Premier Mateusz Morawiecki zapewnił, że wybory parlamentarne odbędą się w terminie konstytucyjnym. Wcześniej pojawiły się spekulacje, że PiS może dążyć do skrócenia kadencji, bojąc się spadku popularności z powodu pogarszających się warunków życia Polaków wywołanych przez wysoką inflację.

Ostatnie wybory samorządowe w Polsce odbyły się jesienią 2018 roku, poprzedziły je istotne zmiany w prawie wyborczym. Wprowadzono m.in. dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz wydłużono z 4 do 5 lat kadencję organów samorządowych. Z kolei ostatnie wybory parlamentarne miały miejsce na jesieni 2019 r. Oznacza to, że kolejne wybory zarówno na szczeblu samorządowym i centralnym powinny zgodnie z prawem odbyć się w 2023 roku.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET