Tragiczna śmierć 4-latki. Lekarze odsyłali dziecko do domu, w końcu zmarło...
Nie żyje 4-letnia Ola. Chora dziewczynka przez kilka dni była odprawiana z przychodni do domu. Gdy dziecko w krytycznym stanie trafiło do szpitala w Lesku, na ratunek było już za późno — pisze dziennik „Fakt”.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Dramat w domu rodzinnym Oli rozegrał się w ciągu czterech dni. Dziewczynka poczuła się źle w niedzielę 4 marca br. 4-latka dusiła się, kaszlała i pojawiały się wymioty. Matka postanowiła zabrać córkę do przychodni. Od lekarza usłyszała, że to zapalenie krtani. Gdy 4-latka wróciła do domu, jej stan się pogorszył.
Dziecko ponownie trafiło do tej samej lekarki, która znów nie zleciła żadnych dodatkowych badań. W czwartek mama zabrała córeczkę po raz trzeci do przychodni. 4-latce zapisano antybiotyk.
22-latek zabił niemowlę, bo za głośno płakało. W więzieniu sami wymierzyli sprawiedliwość— Wróciłyśmy do domu. Ola nawet przespała się dwie godziny. Kiedy się przebudziła, dalej było źle i znów pojawiły się wymioty — wspomina pani Agnieszka, mama dziewczynki.
Zrozpaczeni rodzice zawieźli dziecko do szpitala. Ojciec trzymał 4-latkę na rękach. — Poprosiła mnie, żebym dał jej pić, sięgnęła po butelkę i nagle zemdlała — opowiada pan Mariusz. Akcja reanimacyjna dziewczynki trwała przez 2,5 godziny. Życia małej Oli nie udało się uratować.
Sprawą tragicznej śmierci 4-latki zajmuje się Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie. — Nie chcemy nikogo pochopnie obwiniać, ale liczymy, że wszystko zostanie rzetelnie wyjaśnione. Teraz nie wiemy nawet, co było przyczyną śmierci — mówią pogrążeni w żałobie rodzice.
TO RÓWNIEŻ CIĘ ZAINTERESUJE:
- Choroby zakaźne (wirusowe) atakują dzieci i dorosłych. Poznaj częste objawy
- Grypa u dzieci - czy jest groźna? Metody leczenia
RadioZET.pl/Fakt.pl/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET