Dzieci ewakuowane z Afganistanu zatruły się grzybami. Szukają dawcy
Ewakuowane z Afganistanu dzieci z ośrodka dla cudzoziemców w Podkowie Leśnej - Dębaku zatruły się grzybami. Oko.press, powołując się na informację przekazaną przez ojca, donosiło nieoficjalnie, że jeden z chłopców zmarł. Informację tę zdementował rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz. Wcześniej burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński zaapelował o pomoc w poszukiwaniach dawcy płata wątroby.
Dzieci, które po ewakuacji z Afganistanu trafiły do ośrodka dla cudzoziemców w Podkowie Leśnej - Dębaku, zatruły się grzybami - podało oko.press. Afgańska rodzina grzyby zebrała w lasku, w którym znajduje się ośrodek. "Nikt ich nie uprzedził, że grzyby mogą być trujące. Po zjedzeniu zupy kilkoro z nich poczuło się źle" - poinformował portal. Według relacji ojca chłopcy mieli zbierać trujące grzyby, bo niewystarczające było wyżywienie w ośrodku.
Oko.press podało, że jeden z chłopców, Ali, zmarł. Smutną informację miał przekazać ojciec dziecka, Mohammad. Wcześniej portal informował, że po przejściu dodatkowych badań jako dawcę zakwalifikowano siostrę Mohammada, Simę. Prof. Jarosław Kierkuś powiedział wcześniej w poniedziałek, że „stan dzieci jest bardzo ciężki z bezpośrednim zagrożeniem życia”.
Informację o śmierci dziecka zdementował po południu rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. "Żadne z afgańskich dzieci, które trafiły do warszawskiego CZD po zatruciu grzybami nie zmarło. Prosimy o potwierdzanie tego typu informacji w szpitalu bądź w resorcie zdrowia. Ministerstwo jest w bieżącym kontakcie ze szpitalem" - przekazał.
W poniedziałek burmistrz Podkowy Leśnej Artur Tusiński informował, że jest po rozmowie z kierownikiem Kliniki Chirurgii Dziecięcej i Transplantacji Narządów w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, prof. Piotrem Kalicińskim. "Stan dwójki dzieci jest bardzo ciężki, czas gra ogromną rolę, jest poszukiwany dawca płata wątroby (rodzina nie kwalifikuje się)" - przekazał. Burmistrz wskazał, że sytuację komplikuje fakt, że potrzebna jest na to też zgoda sądu. "W związku z tym szukamy tłumacza przysięgłego, który będzie czekał w blokach startowych" - napisał.
Afgańskie dzieci zatruły się grzybami. Poszukiwany dawca płata wątroby
"Jeszcze pod koniec zeszłego tygodnia rozmawiałem z załogą Dębaka wraz kierownictwem, a także Urzędem ds. cudzoziemców - zapewniono mnie, że po otrzymaniu od nas darów, podstawowe potrzeby zostały zaspokojone w pełni, nie tylko mieszkańców Dębaka, ale także setek innych Afgańczyków (którym miały zostać przekazane w znacznej części rzeczy od darczyńców zebrane w Podkowie Leśnej)" - podkreślił burmistrz.
Nieszczęśliwy wypadek skomentował rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców Jakub Dudziak. - W placówce w Dębaku pięciu obywateli Afganistanu zgłosiło się do lekarza z problemami żołądkowymi. Nie poinformowali o zjedzeniu grzybów. W oparciu o zgłoszone dolegliwości lekarz rozpoczął leczenie objawów. Następnego dnia, w związku z pogorszeniem stanu zdrowia do ośrodka wezwano karetki pogotowia. Osoby, których stan zdrowia tego wymagał, objęte zostały specjalistyczną opieką medyczną w szpitalu - poinformował. Dudziak zaznaczył, że obywatele Afganistanu przebywający w ośrodku w Dębaku nie zgłaszali uwag dotyczących wyżywienia. - W związku z tym nieszczęśliwym wypadkiem, pracownicy ośrodków dla cudzoziemców uczulą obywateli Afganistanu, aby nie spożywali produktów niewiadomego pochodzenia - zapowiedział.
Po ewakuacji afgańskich współpracowników Polskiego Kontyngentu Wojskowego oraz polskiej dyplomacji pod opieką Urzędu do Spraw Cudzoziemców znajduje się 1021 obywateli Afganistanu. Afgańczycy przebywają w ośrodkach dla cudzoziemców oraz w placówkach wojewodów wyznaczonych do odbycia kwarantanny, na którą trafiają po wjeździe do Polski. W ośrodkach mają zapewnione zakwaterowanie, wyżywienie, środki higieny osobistej, pomoc medyczną, psychologiczną oraz rzeczową (ubrania, zabawki dla dzieci itp.).
RadioZET.pl/PAP Autorka: Agnieszka Ziemska/oko.press
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET