Zanim zadzwoni symboliczny pierwszy dzwonek (na szczęście wiele szkół odchodzi od używania na co dzień tego nieprzyjemnego dźwięku), Ministerstwo Edukacji i Nauki przedstawia swoją wizję. Chodzi konkretnie o „Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2022/2023”. Prościej są to punkty, w których ministerialni urzędnicy wypisują, jak ma być (mogłoby być) przez najbliższe miesiące w szkołach. Tyle teoria. A jak te założenia mają się do rzeczywistości widzianej z konkretnej szkolnej ławki w konkretnej klasie?
Prawda, dobro, piękno i strzelnica
- Dynamicznie. To najgrzeczniejsze określenie, jakie mi przychodzi do głowy. Nie wiem, jak inaczej powiedzieć, żeby brzydko nie powiedzieć – odpowiada Michał Różański, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Łodzi. Brzydko nie wolno. Już w pierwszym punkcie przypomina o tym MEiN. Podstawowym kierunkiem na najbliższy rok szkolny jest bowiem „Kształtowanie postaw ukierunkowanych na prawdę, dobro i piękno, uzdalniających do odpowiedzialnych decyzji.”
Skoro więc mowa o postawach, ósmoklasiści i uczniowie szkół średnich będą się uczyć postaw strzeleckich. To w ramach zmian w edukacji dla bezpieczeństwa (EDB). Ci starsi z liceów czy techników mają mieć jeszcze szkolenie strzeleckie tak, by nauczyć się strzelać z broni: „kulowej, pneumatycznej, repliki broni strzeleckiej (ASG), strzelnic wirtualnych albo laserowych”. Pod warunkiem, że na terenie powiatu jest dostęp do strzelnic wirtualnych i laserowych (jeśli nie ma, szkoły mają dwa lata na ich znalezienie).
- Co najwyżej możemy postrzelać z procy – ironizuje Katarzyna Dratkowicz, nauczycielka EDB w łódzkim liceum. Przyznaje, że nie zna szkoły, która miałaby blisko strzelnicę. Poza tym pojawia się pytanie, kto miałby za to płacić? - Nasz nauczyciel EDB od lat organizował wyjazdy na strzelnicę pod Lublinem, bo młodzież od lat była zainteresowana taką formą zajęć. Ale były to dodatkowe zajęcia i dla chętnych. Uczniowie sami się na nie składali. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz kazać im płacić za zajęcia obowiązkowe – mówi Marzena Kamińska, dyrektorka VI LO w Lublinie.
Przemysław Czarnek
Pytań jest więcej, np. o szkolenia dla nauczycieli, którzy najczęściej nie mają takich umiejętności. - Chyba jeszcze mam wpływ na to, czego uczę, więc zajęcia będę prowadzić tak jak do tej pory. Wybiorę te tematy, które uznam za ważniejsze, czyli przede wszystkim pierwsza pomoc – stwierdza Dratkowicz. Pierwsza pomoc akurat została w programie EDB. Minister aby zmieścić edukację obronną, usunął z programu edukację zdrowotną. Czyli zamiast nauki o zdrowiu psychicznym, depresji, uzależnieniach i zaburzeniach odżywiania będzie nauka strzelania.
Dla chętnych łacina
Żeby nie było jednak zbyt prosto i logicznie, w kolejnym punkcie kierunków polityki oświatowej czytamy o „ochronie i wzmacnianiu zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży”. Tu wkracza dodatkowo ustawa. MEiN od września 2022 narzuca minimalny wymiar zatrudniania specjalistów w szkołach w zależności od liczby uczniów. To akurat dobrze, bo do tej pory w tym zakresie wszystko zależało od woli dyrektora i samorządu, na co nie zawsze można było liczyć. Teraz przewidziano 1,5 etatu dla specjalistów – psychologa, pedagoga – na 100 uczniów (na każde kolejne 100 dzieci wymiar etatu powiększa się o 0,2).
A w praktyce? Np. w I LO w Zgierzu, gdzie jest 300 uczniów będzie 1,9 etatu dla specjalisty. - Udało mi się, bo nasza pedagog jest po psychologii, a o tych specjalistów najtrudniej – cieszy się Beata Pośpiech, dyrektorka liceum. Tyle szczęścia już nie miał Różański. – Szukam, szukam i nie mogę znaleźć psychologa. Wiem, że są szkoły, które zatrudniają osoby bez kwalifikacji, ale ja nie chcę – mówi Różański.
Na kuratoryjnych stronach z ofertami pracy aż mieni się w oczach od ogłoszeń dla psychologów i pedagogów. Chętnych do pracy w szkole raczej brak. - A problemy coraz częstsze, potrzeb rozmowy coraz więcej, czasu mało, plan przeładowany – opowiada o swojej pracy w liceum Joanna Poprawska, psycholożka. Drzwi do jej gabinetu nie zamykają się. Nie wynika to tylko ze skutków lekcji zdalnych. Młodzież przychodzi i opowiada szkolnej psycholożce np. o kłótniach z rodzicami, nieszczęśliwej miłości, stresie przed egzaminami. Poprawska cieszy się, że ona i pedagożka będą miały więcej czasu na takie rozmowy. Choć nie może powiedzieć tego o czasie uczniów. - Zazwyczaj wpadają na przerwie, mają pięć minut, żeby zamienić słowo. Zapowiadają się na kolejną, ale wtedy muszą np. powtórzyć coś do kartkówki – opowiada Poprawska.
Szukam, szukam i nie mogę znaleźć psychologa. Wiem, że są szkoły, które zatrudniają osoby bez kwalifikacji, ale ja nie chcę
Wiceminister edukacji Tomasz Rzymkowski mówiąc o pracy siedem dni w tygodniu, odnosił się co prawda do ministerialnych posad, ale ewidentnie resort chce wdrażać w to już nastolatków. I tak dla przemęczonych, niewyspanych, nieraz głodnych uczniów MEiN proponuje jeszcze „właściwą organizację i realizację zajęć wychowanie do życia w rodzinie”. Gdyby ktoś wciąż miał za mało lekcji, może skorzystać z kolejnego punktu. Czyli sięganie do założeń edukacji klasycznej i „umożliwienie uczenia się języka łacińskiego już od szkoły podstawowej”.
- Rozumiem, że to na razie w miarę możliwości można wprowadzać. Także nie ma takiej opcji. Nie mam osób, które mogłyby tego uczyć – mówi Różański. Bardziej w tym momencie potrzebny jest mu matematyk. Dwie nauczycielki odeszły na zwolnienie. Zostały dwie. Uczniów w klasach 4-8, którzy powinni mieć matematykę jest ponad 250. Dyrektor szuka od czerwca, ani jednego kandydata.
HiT, czyli krytyczne myślenie
Ministerstwo, przypominając sobie, że mamy jednak XXI wiek, postawiło sobie też za cel „wsparcie edukacji informatycznej i medialnej, w szczególności kształtowanie krytycznego podejścia do treści publikowanych w internecie i mediach społecznościowych.” Z pewnością uczniowie wykorzystają to przy nauce nowego przedmiotu historia i teraźniejszość, flagowego i rewolucyjnego pomysłu ministra Czarnka. Na razie po błyskawicznych recenzjach dopuszczony do użytku w szkołach jest jeden podręcznik do HiT-u – prof. Wojciecha Roszkowskiego.
Popularne w magazynie
Możemy się z niego dowiedzieć o „ofensywie ideologii gender”, przewadze zagranicznych mediów nad „mediami niezależnymi czy publicznymi” w Polsce, pokoleniu, „którego szaleństwa doprowadziły w naszych czasach cywilizację zachodnią na skraj katastrofy”, a także o muzyce rockowej, która „stanowiła rodzaj parawanu” dla pierwszych dwóch członów hasła „sex, drugs and rock and roll”, czy o „nauczaniu jednego z największych myślicieli naszych czasów, św. Jana Pawła II”. Autor w ramach kształtowania krytycznego myślenia u młodzieży rzuca też filozoficzne pytania w swojej publikacji. Np. „co by się działo z ludźmi, gdyby zasad i wartości chrześcijańskich w ogóle nie było?” albo „kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci?” (to nawiązanie do in vitro, według zapowiedzi wydawnictwa ma to zostać usunięte z podręcznika). Krytycznie myśląc i przewidując, część nauczycieli czeka inny podręcznik. - Będziemy uczyć z własnych materiałów. Tak zdecydowaliśmy zanim jeszcze rozpętała się cała afera z tym podręcznikiem – zapowiada z kolei Beata Pośpiech.
Na podsumowanie tej sytuacji najlepiej posłuży cytat również z prof. Roszkowskiego: „świadomość tego, co się wie, a czego się nie wie, to połowa sukcesu. Ktoś taki zawsze może się dowiedzieć. Gorzej, jeśli ktoś, nie bardzo mając pojęcie, o czym mówi, upiera się przy swojej rzekomej racji”. Strzelania czy HiT-u będą się też uczyć dzieci i młodzież z Ukrainy. Minister najpierw liczył na szybkie zakończenie konfliktu na Wschodzie, potem wpisał jako cel do polityki oświatowej „doskonalenie kompetencji nauczycieli do pracy z uczniami przybyłymi z zagranicy, w szczególności z Ukrainy.” To teraz w praktyce.
Podręcznik do HiT autorstwa prof. Roszkowskiego
- Mamy ok. 100 zapisanych uczniów z Ukrainy, przestałem już liczyć, cały czas jest ruch – przyznaje Różański. Z tych dzieci tylko 20 chodziło tu do podstawówki w ubiegłym roku szkolnym. Pozostali uczyli się zdalne w ukraińskich szkołach. Na razie nie widzą możliwości powrotu do swojego kraju ani dalszej nauki online, dlatego zapisują się do polskich placówek. MEiN zostało przy zwiększonych limitach w klasach (w I-III mogło być maks. 25 dzieci, teraz 29), ale nawet już zwiększone limity w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 4 przekroczono. Dlatego dyrektor wystąpił o utworzenie oddziału przygotowawczego. Zwłaszcza, że większość dzieci nie mówi po polsku.
Mamy ok. 100 zapisanych uczniów z Ukrainy, przestałem już liczyć, cały czas jest ruch
A co z tym doskonaleniem kompetencji nauczycieli? - Jesteśmy zostawieni sami sobie – wzrusza ramionami Małgorzata Katarzyńska, matematyczka z ZSP nr 4 w Łodzi. W ubiegłym roku uczyła czworo Ukraińców w ósmych klasach, więc przygotowywała ich jeszcze do egzaminu. - Materiał się nie pokrywał z tym, co robili w swoich szkołach. Trochę rozumieli po polsku, ale nie wszyscy. Na lekcji pozwalałam im wyjmować telefony i w translatorach tłumaczyli sobie polecenia. W domu, gdy przygotowywałam klasówki, siadałam z translatorem i tłumaczyłam im polecenia. Znam trochę rosyjski, więc to mi pomagało, ale i tak brzmiało to bardziej „Kali jeść, Kali pić”. Niektórzy nauczyciele w czasie lekcji łączyli telefon z tablicą interaktywną, włączali translator i wyświetlali polecenia po ukraińsku – opowiada i podsumowuje: - Partyzanckie sposoby. Spodziewam się, że w tym roku też tak będzie.
W ten sposób za to zrealizuje się kolejny cel polityki oświatowej: „rozwijanie umiejętności metodycznych nauczycieli w zakresie prawidłowego i skutecznego wykorzystywania technologii informacyjno-komunikacyjnych w procesach edukacyjnych.”
Na wszystkich, zarówno polskich jak i ukraińskich nastolatków w maju czeka nowa matura. To efekt reformy edukacji, likwidacji gimnazjów, a co za tym idzie zmian w podstawach programowych. Drżą przede wszystkim poloniści. Na pisemnej podstawie uczniowie dostaną dwa arkusze, czyli "tekst historycznoliteracki" i "język polski w użyciu", a drugi to większe wypracowanie bez podanych tekstów, do których mogliby się odnieść. Na maturze ustnej zdający wylosują dwa pytania (do tej pory było jedno). Pula tych pierwszych pytań jest jawna. Na liście jest ponad 200 zagadnień dotyczących ponad 40 lektur (wcześniej było ich kilkanaście). W skrócie – egzaminy będą trudniejsze, obszerniejsze, przekrojowe. MEiN więc przypomina, że celem na najbliższe miesiące jest „wspomaganie kształcenia w szkołach ponadpodstawowych w związku z nową formułą egzaminu maturalnego od roku 2023”.
Podczas matury z języka ukraińskiego w Zespole Szkół w Górowie Iławeckim
- Przeszliśmy przez reformę edukacji, prawie dwa lata lekcji zdalnych i po tym wszystkim w nagrodę dostajemy nową maturę. Gdzie w tym logika – komentuje Amelia, trzecioklasistka z warszawskiego liceum. Nie zmienia się zasad w trakcie gry - to jednak główny zarzut, jaki nauczyciele i uczniowie podnoszą wobec matury 2023. O tym, jak dokładnie będą wyglądały egzaminy, uczniowie dowiedzieli się w połowie trzeciej klasy.
Podnoszenie jakości na trzech etatach
„Doskonalenie systemu kształcenia zawodowego we współpracy z pracodawcami” - z tym zapisem ministerstwo akurat trafiło, bo technika, szkoły branżowe mają się naprawdę dobrze. Młodzież bardzo je sobie chwali, wie, po co tu przyszła. Jest tylko jedno „ale”. Nie wiadomo, kto ma ją uczyć. Praktycznie jak co roku dyrektor Zespołu Szkół Rzemiosła w Łodzi poszukuje fryzjerów i optyków. Gdzie ich szuka? - Gdzie ich nie szukam. Urząd pracy, portale internetowe, albo chodzimy po zakładach fryzjerskich i optycznych z pytaniem, czy ktoś nie chciałby uczyć – opowiada Marcin Józefaciuk, dyrektor ZSR. Gdyby nie pracowali emeryci, to już w ogóle 20 proc. kadry składałoby się z wakatów.
Przeszliśmy przez reformę edukacji, prawie dwa lata lekcji zdalnych i po tym wszystkim w nagrodę dostajemy nową maturę. Gdzie w tym logika
Brakuje nie tylko zawodowców. Dyrektor dwa lata szukał fizyka. Jeden z nauczycieli tego przedmiotu, od dawna zresztą już na emeryturze, nie był już w stanie przychodzić do szkoły. Druga fizyczka, też zresztą na emeryturze, uczy jeszcze matematyki i przedmiotów zawodowych w klasach optycznych, więcej godzin nie byłaby w stanie wziąć. Część uczniów nie miała fizyki. Chętnych wciąż nie było, więc dyrektor sam postanowił iść na podyplomówkę. Chociaż jest anglistą. Jako pierwsi opowiedzieliśmy o tym w podcaście „Szkoła marzeń”.
- Mam też uprawnienia do nauczania informatyki, wychowania fizycznego, etyki i języka polskiego jako obcego – wylicza dyrektor.
Beata Pośpiech poszukiwała do swojego liceum: matematyka, fizyka, anglisty, polonisty, nauczyciela wspomagającego i wuefisty. - Został mi tylko wuefista. Nasz nauczyciel nie chciał więcej godzin, powiedział, że ma 40 i więcej nie weźmie – opowiada dyrektorka. Większość jej nauczycieli pracuje na ponad dwa etaty, w dwóch, trzech szkołach. - Nie wiem, jak oni będą w stanie pracować, ale nie ma kto – przyznaje. Dlatego o planie lekcji jeszcze nie ma mowy. - Miałyśmy zacząć we wtorek układać plan, ale cały czas wszystko się wyjaśnia, to będzie takie dzierganie – przewiduje Małgorzata Katarzyńska, która odpowiada za to w swojej podstawówce.
- Jak nie ma obsady, to jak układać plany? - pyta retorycznie Różański i opowiada, jak krok po kroku szukał nauczyciela hiszpańskiego (poprzednia nauczycielka wyjechała do Hiszpanii do pracy). Zaczął już w maju. Ogłoszenie wielokrotnie odświeżał na stronie kuratorium oświaty, w urzędzie pracy, pytał na wszelkich możliwych nauczycielskich forach – zero chętnych. W końcu pojawiło się światełko w tunelu: zgłosiła się dziewczyna, która miała wziąć nieobsadzone godziny. W drugiej szkole, w której uczyła, dostała jednak pełny etat, a ponieważ prowadziła jeszcze zajęcia w szkole językowej, z podstawówki jednak zrezygnowała.
- Z tyłu głowy miałem już myśl, żeby zmienić język, albo podzielić godziny. Może ktoś chętniej wziąłby mniejszą liczbę zajęć. Ten tył głowy stawał mi się już coraz bardziej wypukły – wspomina z ironią dyrektor. Dalej opowiada: - TikToka już nawet miałem nakręcać z ofertą pracy, ułożyłem już nawet tekst. W końcu kolega skontaktował go z Uniwersytetem Łódzkim i odezwały się dwie studentki z drugiego i trzeciego roku. - Dzwonię codziennie i pytam, czy na pewno aktualne – mówi. Teraz zostało mu już tylko znalezienie matematyków. Inaczej połowa szkoły będzie miała zastępstwa.
TikToka już nawet miałem nakręcać z ofertą pracy, ułożyłem już nawet tekst
To tyle jeśli chodzi kolejne z założeń MEiN, czyli „Podnoszenie jakości kształcenia oraz dostępności i jakości wsparcia udzielanego dzieciom i uczniom.” Przy tym punkcie warto wspomnieć jeszcze o tzw. godzinie karcianej. Raz w tygodniu nauczyciele mają być dostępni dla uczniów i rodziców, indywidualnie, na konsultacje. - Musi to być po południu, czyli np. 17, 18, żeby rodzice byli już po pracy. Nauczyciele zareagowali na to „dynamicznie” - stwierdza Różański.
Laboratoria przyszłości w kuchni
Na ministerialnej liście jest jeszcze jeden punkt, czyli „wsparcie nauczycieli w rozwijaniu umiejętności uczniów, w szczególności z wykorzystaniem pomocy dydaktycznych zakupionych w ramach programu „Laboratoria przyszłości”. Dyrektorzy na razie jednak zmuszeni są korzystać z przeszłości.
- Pokój nauczycielski przerobiliśmy już na salę, niektóre lekcje będą w czytelni w bibliotece, ale remontuję jeszcze jedno duże pomieszczenie, odkryłam je ostatnio. To dawna kuchnia, stała nieużywana od lat – w ten sposób dyrektorka VI LO w Lublinie wywalczyła jednozmianowość dla uczniów. Lekcje będą od 8 do 15. Nie jest to takie oczywiste, bo w szkołach średnich mamy kumulację roczników. To efekt nakładających się na siebie reform: pójścia sześciolatków do szkół i likwidacji gimnazjów. Dlatego w VI LO zamiast pięciu klas pierwszych, jest siedem, po 32 osoby. - Zgłosiło się parę uczniów z Ukrainy, ale nie miałam już gdzie ich przyjąć, miejsca mamy wypełnione przez większy nabór – wraca jeszcze do kwestii ukraińskiej Kamińska.
Uczniów od września czekają kolejne zmiany
- Tak naprawdę rotacja jeszcze trwa – dodaje Pośpiech. Niektóre dzieci wciąż szukają miejsca, rodzice się odwołują, przepisują młodzież. Rok szkolny wcale nie zapowiada się mniej nerwowy. - Zasady BHP w tym momencie nie obowiązują. Zajęcia będą na dziewiątej godzinie lekcyjnej, lekcje będą blokowane, czyli np. dwa polskie z rzędu. Trudno będzie tak ułożyć plan, żeby matematyka była rano – zapowiada dyrektorka liceum ze Zgierza. Powodem nie jest tylko kumulacja roczników i dostępność sal. Znów wracamy tu do braku nauczycieli.
Normalnie, przepięknie
Oczywiście między tym wszystkim w szkołach przeplatają się takie tematy jak: zmiany w awansie zawodowym, zmiany w ocenie pracy nauczycieli, zmiany w kodeksie pracy, zmiany w warunkach zatrudnienia, do tego kontrole z ZUS-u, PIP-u, kuratorium, sanepidu, zamawianie książek.
- Zmiany? Deficyty chyba. Ostatnio zastanawialiśmy się, kiedy będzie normalnie, bo normalnie nie jest. Gdyby nie było dramatu, to mogłaby być niezła komedia - podsumowuje Katarzyńska. By walczyć o tę normalność, ZNP uruchomiło pogotowie protestacyjne. Na razie planuje oflagować szkoły i pokazywać, w jakich nienormalnych warunkach uczą się dzieci i pracują nauczyciele. Strajk taki jak w 2019 roku z odejściem od tablicy jest niewykluczony, choć mało prawdopodobny. Nauczyciele zresztą swój protest już zaczęli – zostawiają tablicę, dzieci, szkołę na zawsze i zmieniają pracę.
Ostatnio zastanawialiśmy się, kiedy będzie normalnie, bo normalnie nie jest
Jaki więc w skrócie będzie rok szkolny 2022/2023? Zamiast nauki w małych grupach, w nowoczesnych laboratoriach, w których eksperci uczyliby młodzież ciekawą świata o nowych odkryciach, będą wypełnione po brzegi klasy z wymęczonymi uczniami i zrezygnowanymi nauczycielami uczącymi o tym, jakby mogłoby być pięknie.