"Fakty" TVN dotarły do informacji, jakoby znajomi 14-letniej dziewczyny dwa razy wzywali do niej karetkę. Za pierwszym razem dyspozytor nie chciał przyjąć zgłoszenia. Miał powiedzieć, że "od marihuany się nie umiera". Ta wersja została potwierdzona przez poznańską policję. Dyspozytor może odpowiadać za nieudzielenie pomocy.
Znajomi dziewczyny utrzymują, że paliła ona jedynie marihuanę. Jednak z opinii toksykologa, występującego w materiale, wynika wyraźnie, że nastolatka musiała przyjąć dopalacze z opóźnionym działaniem.
Hej to gwałcie w Rimini. Cz kara śmierci powinna zostać przywrócona? Wyraź swoją opinię z Mam Zdanie.
Stan dziewczyny jest krytyczny.
RadioZET.pl/TVN/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET