Ojciec Ewy Tylman wściekły po wyroku i wyproszony z sali. „Sama wpadła do wody, tak!?”
Adam Z., oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman, został przez poznański sąd uniewinniony. Wyrok jest zaskakujący, a wzburzenia z tego powodu nie ukrywał ojciec zmarłej, który po ogłoszeniu decyzji sądu został wyproszony z sali.
Wyrok ws. jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich lat zapadł w środę w poznańskim Sądzie Okręgowym. Oskarżony o zabójstwo z zamiarem ewentualnym Adam Z. został całkowicie oczyszczony z zarzutów. Sąd uznał, że materiał dowodowy, który miał świadczyć o jego winie, nie jest wystarczający.
Decyzją sądu oburzony był ojciec zmarłej, który w ramach tego procesu występował jako oskarżyciel posiłkowy. „Czemu nic nie mówisz? Sama wpadła do wody, tak!?” – grzmiał Andrzej Tylman, po czym został wyproszony z sali. Jego zdaniem w Polsce nie ma sprawiedliwości, a taki wyrok to porażka prokuratury. Jednocześnie zapowiedział, że będzie odwoływał się od wyroku.
Proces ws. śmierci Ewy Tylman
Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 roku. Po raz ostatni jej postać zarejestrowały kamery monitoringu w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. W lipcu 2016 r. z Warty wyłowiono jej ciało.
100 tys. zł. dla ojca Ewy Tylman? Mężczyzna skarży firmę pogrzebowąProces Adama Z. toczył się przed poznańskim sądem okręgowym od stycznia 2017 roku. Według prokuratury 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane Adamowi Z. przez prokuraturę zabójstwo z zamiarem ewentualnym zagrożone jest karą do 25 lat więzienia lub dożywociem. Podczas rozprawy w lutym 2017 r. sąd uprzedził jednak strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy, za co grozi do 3 lat więzienia. Od tego czasu Adam Z. jest na wolności.
Odtworzono zapis monitoringu w procesie ws. śmierci Ewy TylmanOskarżony nie przyznał się w trakcie procesu do zarzucanego mu czynu. Odmówił składania wyjaśnień przed sądem i odpowiadał wyłącznie na pytania obrony. W trakcie procesu nie podtrzymał też wcześniejszych wyjaśnień przytoczonych przez sąd, w części dotyczącej tego, co się działo po wyjściu z klubu. Twierdzi, że nie pamięta okoliczności, w jakich miała zginąć Ewa Tylman, a do niekorzystnych dla siebie wyjaśnień zmuszali go policjanci. Śledztwo prowadzone w tej sprawie przez Prokuraturę Okręgową w Zielonej Górze było dwukrotnie umarzane.
RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET