`

5 osób z zarzutami po śmierci dziennikarki. Pomagali sprawcy zacierać ślady?

2 min. czytania
06.09.2020 15:00
Obserwuj nas na Google

Łącznie pięć osób usłyszało prokuratorskie zarzuty po śmiertelnym potrąceniu dziennikarki z Chodzieży Anny Karbowniczak. Poza sprawcą wypadku o złamanie prawa podejrzewa się osoby, które miały pomagać sprawcy w zatarciu śladów wypadku. Kilka dni przed śmiercią dziennikarka otrzymywała pogróżki. Sprawę wyjaśnia prokuratura, która na razie nie łączy sprawy pogróżek z tragiczną śmiercią kobiety.

Śmierć dziennikarki, zarzuty dla 5 osób
fot. screen Wielkopolska Policja - Facebook (2)

Śmierć dziennikarki „Głosu Wielkopolskiego” Anny Karbowniczak zszokowała mieszkańców regionu i całej Polski. Reporterka zginęła potrącona przez samochód, gdy jechała rowerem między Budzyniem a Wągrowcem.

Jej śmierć wzbudza sporo pytań, z uwagi na fakt, że w ostatnim tygodniu dostawała groźby. Miały one związek z tematem przemocy domowej w jednej z rodzin, którym zajmowała się dziennikarka.

Śmiertelne potrącenie dziennikarki. Zarzuty dla czterech osób pomagających sprawcy

Wczoraj zarzuty usłyszał 25-latek, który prowadząc samochód potrącił dziennikarkę. Usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca zdarzenia. Oprócz niego zarzuty usłyszało dwoje jadących z nim pasażerów. Oliwia P. i Mateusz C. odpowiedzą za nieudzielenie pomocy pokrzywdzonej i zacieranie śladów. Podobnie stanie się z bratem kierowcy Krystianem N.

Śmiertelne potrącenie 70-latka na przejściu dla pieszych. Kierowca zatrzymany

Piątą osobą z zarzutami, tym razem dotyczącymi poplecznictwa, jest mechanik samochodowy, który zajął się naprawą uszkodzonego w wypadku opla vivaro. Główny sprawca Maciej N. przekonywał prokuratorów, że był pewien że potrącił zwierzę. Sam fakt ucieczki tłumaczył natomiast spieszeniem się po prawo jazdy, którego w chwili zdarzenia nie posiadał.

Podczas przesłuchania twierdził, że uciekł, bo nie miał przy sobie prawa jazdy. Umniejsza swoją winę, ale więcej nie mogę w tej chwili powiedzieć

- powiedział redakcji "Głosu Wielkopolskiego" rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

"Głos Wielkopolski" napisał, że w czwartek, w dzień swojej śmierci, dziennikarka miała wolne. Była wielką fanką jazdy sportowym rowerem, w tym roku przejechała 16 tys. km. Regularnie jeździła w okolicach Chodzieży. Dziennik informował dziś, że śledczy nie łączą na ten moment wątku pogróżek ze śmiertelnym potrąceniem.

Obie sprawy są przez nas wyjaśniane w dwóch odrębnych postępowaniach. Podejrzani w sprawie wypadku nie byli pytani o wątek gróźb. W tej chwili wszystko wskazuje, że wypadek był nieszczęśliwym, tragicznym w skutkach zdarzeniem

– powiedział dziennikowi regionalnemu prokurator Łukasz Wawrzyniak.

RadioZET.pl/Maciej Bąk

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET