Protesty "Ani jednej więcej". Marsz dla Izy w Warszawie. "Nie zgadzamy się na to"
W Warszawie i innych miastach Polski ruszyły po południu protesty pod hasłem "Ani jednej więcej", po śmierci 30-letniej Izabeli z Pszczyny. Kobieta zmarła w piątym miesiącu ciąży. Lekarze odmówili wykonania aborcji przy szybko pogarszającym się stanie 30-latki, której odeszły wody płodowe. Największy z protestów ruszył w stolicy spod Trybunału Konstytucyjnego.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Protesty "Ani jednej więcej. Marsz dla Izy" rozpoczęły się w sobotę po godzinie 15 pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Mają odbyć się też w innych polskich miastach.
Protestujący przeciw zaostrzonemu przed rokiem prawu aborcyjnemu przemaszerują w stolicy w stronę siedziby Ministerstwa Zdrowia. Na każdym kroku podkreślają sprzeciw wobec prawa aborcyjnego, na które mieli powoływać się lekarze. U 30-latki wystąpił wstrząs septyczny, kobieta zmarła.
Protesty "Ani jednej więcej". Marsz dla Izy w całej Polsce
- Nie zgadzamy się na to, żeby jakakolwiek jeszcze kobieta ciężarna musiała umierać w Polsce dlatego, że jest w ciąży - mówiła przed siedzibą TK w Warszawie Magdalena Biejat, posłanka Lewicy.
Posłowie PiS, którzy przyłożyli rękę do zaostrzenia prawa aborcyjnego w 2020 roku (popierając wniosek w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego kierowanego przez Julię Przyłębską) mieli otrzymać z centrali partii specjalne instrukcje ws. komentowania przypadku śmierci 30-letniej ciężarnej. Zupełnie wykluczają oni powiązanie przypadku kobiety z zaostrzeniem prawa aborcyjnego.
Na zarzuty w tej sprawie wicemarszałek Ryszard Terlecki odpowiedział ostatnio jednej z kobiet w galerii handlowej "ty kretynko". Z kolei poseł Marek Suski stwierdził, że "niestety, czasem przy porodach kobiety umierają".