`

Sejm o sytuacji na granicy, a miejsce Jarosława Kaczyńskiego puste. "Chciałbym przeprosić"

PAP
3 min. czytania
09.11.2021 18:26
Obserwuj nas na Google

Jarosław Kaczyński nie pojawił się na nadzwyczajnym posiedzeniu Sejmu ws. sytuacji na granicy. Jego nieobecność wytłumaczył premier Mateusz Morawiecki. - Zmogła go choroba. Choroba nie wybiera – wyjaśnił szef rządu.

Nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, puste miejsce Kaczyńskiego
fot. Piotr Molecki/East News

Sytuacja niedaleko przejścia w Kuźnicy Białostockiej jest napięta. We wtorek po południu premier oraz ministrowie przedstawili w Sejmie informacje na temat kryzysu na granicy polsko- białoruskiej. W poniedziałek zebrała się tam kilkutysięczna grupa cudzoziemców, którzy próbowali siłą sforsować ogrodzenie. Niektórzy z migrantów używali drewnianych kłód. 

Kryzys na granicy. Jarosław Kaczyński nieobecny w Sejmie

- To pierwsza taka sytuacja od 30 lat, kiedy możemy powiedzieć, że bezpieczeństwo, integralność naszych granic są w tak brutalny sposób atakowane i testowane - mówił we wtorek Mateusz Morawiecki, udzielając informacji o sytuacji na granicy z Białorusią.

Na nadzwyczajnym posiedzeniu zabrakło wicepremiera oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jego nieobecność usprawiedliwił Mateusz Morawiecki. Poinformował, że szef komitetu ds. bezpieczeństwa z powodu choroby nie może wziąć udziału w posiedzeniu Sejmu i udzielić informacji.  - Chciałbym przeprosić w imieniu pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Choroba nie wybiera - powiedział premier. 

- Zacznę od tego, że prowadzone przez niego (Kaczyńskiego – red.) działania w ramach komitetu bezpieczeństwa prowadziły do podjęcia decyzji, które dzisiaj skutkują dużo większą efektywnością naszych działań na granicy. Dziękujemy bardzo panu prezesowi – powiedział premier. W ławach partii rządzącej rozległy się brawa.

Redakcja poleca

Morawiecki, Błaszczak, Kamiński w Sejmie o sytuacji na granicy

- Uważam, że dzisiaj musimy się skoncentrować na przyszłości, na wspólnej przyszłości, na dbałości o to, żeby tak, jak udało się przewidzieć panom ministrom, ministrowi Błaszczakowi, ministrowi Kamińskiemu, panu premierowi Kaczyńskiemu kilka miesięcy temu, co nastąpi w październiku i listopadzie, i to właśnie nastąpiło, tak żeby się dzisiaj zastanowić nad tym wspólnie, co jeszcze razem powinniśmy zrobić jako klasa polityczna, rząd, my rządzący, aby wzmocnić bezpieczeństwo za kolejne tygodnie, miesiące, a może i lata. Tak, bo trzeba się przygotować na długie uderzenie, na politykę, która ma trwać długo - mówił we wtorek szef rządu.

Po premierze Mateuszu Morawieckim głos zabrał szef MSWiA Mariusz Kamiński. - Nie pozwolimy zrobić z Polski bezradnego państwa, które będzie szlakiem dla przemytników, dla wrogów naszego kraju - podkreślał. Zdaniem ministra w tej sprawie Rosja ma swoje "dalekosiężne cele", a są nimi destabilizacja sytuacji w Unii Europejskiej. - I tak naprawdę jest to próba stałej destabilizacji Europy Środkowo-Wschodniej - powiedział. - Niewątpliwie są to cele strategiczne Rosjan. Oni chcą mieć instrument wpływu i szantażu na Europę, na wolny świat, wykonywany nie swoimi rękami - podkreślił.

Redakcja poleca

Z kolei minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak mówił, że już w lipcu rozpoczęto budowę tymczasowego ogrodzenia na polsko-białoruskiej granicy. Decyzję w tej sprawie - dodał - podjął komitet ds. bezpieczeństwa, na czele którego stoi wicepremier Jarosław Kaczyński. Według niego pomysł zasieków spotkał się nieuzasadnioną krytyką, a tymczasem - jak mówił - to ogrodzenie stanowi dziś kluczową barierę spowalniającą marsz migrantów.

Ocenił też, że sytuacja na granicy szybko się nie uspokoi i prawdopodobnie będzie eskalować. - Polska broni nie tylko swojego terytorium przed kolejną falą nielegalnej migracji. Bronimy także całej Unii Europejskiej, pamiętając, że dla migrantów jesteśmy tylko krajem tranzytowym w podróży do Niemiec i dalej na zachód Europy – stwierdził.

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET