– Do wypadku doszło podczas prac likwidacyjnych w rejonie ściany wydobywczej około 900 metrów pod ziemią – powiedziała w rozmowie z PAP rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer. Według niepotwierdzonych informacji pracownik został poszkodowany w wyniku działania jednego z podziemnych urządzeń – obudowy zmechanizowanej.
– Krótko po wypadku pracownik żył, był przytomny. Lekarz przejął go w trakcie transportu jeszcze na dole. Po dotarciu do punktu medycznego na powierzchni do pomocy dołączył lekarz Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – górnik miał być transportowany śmigłowcem do Katowic. Tam stan poszkodowanego się pogorszył, lekarze zaczęli prowadzić reanimację, niestety pracownik zmarł – powiedziała Jabłońska-Bajer.
Szczegółowe okoliczności wypadku są wciąż badane.
Kolejna tragedia w kopalni
Zmarły w środę mężczyzna pracował w kopalni Pniówek od 10 lat. To ósma w tym roku śmiertelna ofiara pracy w polskim przemyśle wydobywczym.
Najtragiczniejszym ubiegłorocznym wypadkiem górniczym było majowe tąpnięcie w kopalni Zofiówka, gdzie zginęło pięciu górników. Później, 20 grudnia, roku w czeskiej kopalni CSM Stonawa wybuch metanu zabił 13 górników, wśród nich 12 Polaków.
Śmierć polskich górników w kopalni w Karwinie [5 FAKTÓW]RadioZET.pl/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET