Uderzyli w drzewo jadąc ponad 140 km/godz. W nocy zmarła druga z ofiar
W szpitalu zmarł dziś drugi z uczestników niedzielnej kraksy w miejscowości Lędziny na Śląsku. Mężczyźni jechali o wiele za szybko. Rozbili się na przydrożnym drzewie.
Do tragicznego wypadku doszło 17 listopada. Po uderzeniu samochodu w drzewo zginął 19-letni pasażer. Dwa lata starszy kierowca w stanie ciężkim trafił do szpitala. Niestety, również jego życia nie dało się uratować.
Zmarł w nocy ze środy na czwartek
Ofiarami okazali się młodzi kibice Ruchu Chorzów. Jak podała Policja z Bierunia mężczyźni pędzili jak szaleni. Ich audi jadąc w kierunku Bierunia z nieustalonych przyczyn zjechało na przeciwległy pas ruchu, następnie do przydrożnego rowu. Po czym z wielką prędkością uderzyło w drzewo.
Dziś rano dostaliśmy zawiadomienie o śmierci młodego kierowcy, którego z miejsca wypadku do szpitala zabrało pogotowie lotnicze
Śledczy zaznaczają, że na wypadek musiała przełożyć się nadmierna prędkość. Młodzi kibice Ruchu pędzili co najmniej 140 km/godz.
Przyczyną wypadku była ewidentnie nadmierna prędkość, a co za tym idzie, utrata panowania nad kierownicą. Prędkościomierz zatrzymał się na 140 km/h, z pewnością auto musiało jechać z jeszcze większą prędkością. W momencie uderzenia w przydrożne drzewo z samochodu wypadł silnik
Ofiarami są 21-latek i 19-latek. Obaj pochodzili z Bierunia.
Kierowca w ciężkim stanie został po wypadku przetransportowany śmigłowcem LPR do Szpitala Specjalistycznego im. św. Barbary w Sosnowcu.
RadioZET.pl/Dziennik Zachodni/KPP Bieruń
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET