`

Koszmarny wypadek na Warmii. Auto uderzyło w słup, nie żyje dwoje nastolatków

2 min. czytania
12.04.2021 09:26
Obserwuj nas na Google

Śmiertelny wypadek pod Barczewkiem na Warmii. 18-letnia dziewczyna i 16-letni chłopak zginęli w poniedziałek nad ranem, kiedy auto, którym podróżowali, uderzyło w słup energetyczny. Według policji 19-latek kierujący pojazdem nie miał prawa jazdy.

wypadek pod Barczewkiem
fot. Facebook.com/OchotniczaStrazPozarnaWBarczewie

Do wypadku doszło o godz. 2 na drodze powiatowej z Barczewka do Biedowa (woj. warmińsko-mazurskie). Samochodem podróżowały cztery osoby. Ze wstępnych ustaleń wynika, że 19-letni kierowca skody na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze i uderzył w słup energetyczny. Auto przewróciło się na lewy bok.

- Siła uderzenia była tak duża, że 31-letni pasażer siedzący z przodu wypadł z auta przez czołową szybę, która została wcześniej rozbita. Niestety, dwojga pasażerów jadących z tyłu nie udało się uratować. Zginęli na miejscu zdarzenia - powiedział podkom. Rafał Prokopczyk z olsztyńskiej policji, cytowany przez PAP.

Redakcja poleca

Wypadek pod Barczewkiem. Nie żyje dwoje nastolatków, 19-letni kierowca nie miał prawa jazdy

Kierowcę i najstarszego z pasażerów z obrażeniami ciała przewieziono do olsztyńskich szpitali. Według policji 19-latek siedzący za kierownicą nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdami i istnieje duże prawdopodobieństwo, że w chwili zdarzenia był nietrzeźwy. Pobrano od niego krew do badań. Na miejscu przebadano natomiast 31-letniego pasażera, który miał ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Jako pierwszy, w kilka minut po wypadku, na miejsce zdarzenia przyjechał oznakowany policyjny radiowóz. Funkcjonariusze wydobyli z auta nieprzytomnego kierowcę skody i udzielili mu pomocy przed przyjazdem karetki.

Według Prokopczyka z olsztyńskiej policji niewiele wcześniej skoda minęła się na drodze z radiowozem, który jechał w przeciwnym kierunku. Policjanci zauważyli, że pojazd porusza się z nadmierną prędkością. Na ich widok kierowca osobówki jeszcze bardziej przyspieszył. Funkcjonariusze zawrócili za nim i po przejechaniu dwóch kilometrów natknęli się na rozbite auto, nad którym jeszcze unosił się kurz. - Należy zaznaczyć, że nie był prowadzony żaden pościg - dodał Prokopczyk.

Jak przekazał st. kpt Karol Sadłowski z warmińsko-mazurskiej straży pożarnej, osoby, które zginęły, były zakleszczone w rozbitym pojeździe, żeby je wydobyć, użyto sprzętu hydraulicznego. Na miejscu wypadku pracowało pięć zastępów straży, zespoły ratownictwa medycznego i policjanci. Przyczyny i okoliczności wypadku będzie wyjaśniać policja pod nadzorem prokuratora.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Ochotnicza Straż Pożarna w Barczewie

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET