Wstrząsająca relacja świadków ataku nożownika: Było słychać piski, krzyki
Jedna osoba nie żyje, a osiem osób zostało rannych po ataku nożownika w galerii handlowej w Stalowej Woli. Napastnik to 27 letni mężczyzna. Nie był wcześniej notowany. Nastoletnia mieszkanka Stalowej Woli opowiedziała na antenie TVN24, jak jej koleżanki kupowały w galerii handlowej jedzenie, gdy doszło do ataku. - Widziały mężczyznę, który bardzo szybko biegł. Chwilę później było słychać piski, krzyki - relacjonuje.
- Napastnik ze Stalowej Woli działał sam - mówił Radiu ZET prezydent miasta Lucjusz Nadbereżny. Takie zapewnienia dostał od policji. Nieoficjalnie mężczyzna mógł mieć problemy psychiczne. Miał atakować przypadkowe osoby, na oślep.
Relacja nastolatki
- Widziały jakiegoś mężczyznę, który bardzo szybko biegł w jakąś stronę. I chwilę później było słychać piski, krzyki - powiedziała w rozmowie z TVN24.
Policja: Nożownik ze Stalowej Woli leczył się psychiatrycznie- Nie było żadnych komunikatów, ludzie jakoś bardzo nie reagowali. Dopiero po jakimś czasie, jak przyjechała straż pożarna, zaczęli powoli wychodzić z galerii - dodała nastoletnia mieszkanka Stalowej Woli. Wtedy też policja miała poinformować ludzi o tym, co się stało.
W sobotę 27-latek ze Stalowej Woli ma usłyszeć zarzuty. Prokuratura chce zakończyć przesłuchanie około południa. Według policjantów kontakt z tym mężczyzną jest utrudniony. Niewykluczone, że potrzebna będzie opinia biegłych co do jego stanu zdrowia. Pewne jest, że usłyszy zarzut zabójstwa i usiłowania wielokrotnego zabójstwa.
RadioZET.pl/TVN24/tom, DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET