Tragedia w Szaflarach. Świadkowie próbowali ratować 18-latkę
W czwartek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach, pociąg uderzył w samochód, w którym trwał egzamin na prawo jazdy. Zginęła 18-latka. Dziennikarzom ''Faktu'' udało się dotrzeć do świadków tragedii.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
Na nagraniu opublikowanym przez portal Podhale24 widać, jak samochód egzaminacyjny wjechał na niestrzeżony przejazd kolejowy i się zatrzymał. Egzaminator, który jechał z 18-letnią dziewczyną, dostrzegł pociąg i zdołał uciec z samochodu.
Po kilku sekundach nadjeżdżający pociąg relacji Nowy Targ–Zakopane uderzył w samochód. 18-latkę, która była w aucie, z ciężkimi obrażeniami przewieziono do szpitala w Nowym Targu. Mimo wysiłków lekarzy nie udało jej się uratować.
Tragedia w Szaflarach: świadkowie
Rafał Kwak, który przybiegł na miejsce tragedii mówi, że to świadkowie wezwali pogotowie ratunkowe. Instruktor stał obok i nic nie robił. - Chciałem, żeby podał mi apteczkę, ale nie był w stanie jej znaleźć. Ona jeszcze oddychała, ale bardzo charczała, miała coraz słabszy oddech. Gasła na naszych oczach – opowiada.
Wypadek podczas egzaminu na prawo jazdy. Nie żyje 18-letnia kursantka [GALERIA]– Dziewczyna miała wielką ranę głowy, jej krew była wszędzie, próbowaliśmy to zatamować. Słyszałem jej ciężki oddech, gasła na naszych oczach – wspomina 39-letni Michał.
Jak dowiedział się reporter Radia ZET, w piątek prokuratura z Nowego Targu wszczęła śledztwo w sprawie czwartkowego wypadku w Szaflarach. Śledztwo będzie prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym.
Śledczy w toku oględzin zabezpieczyli zapis z kamery w samochodzie, w którym trwał egzamin na prawo jazdy.
RadioZET.pl/Fakt/DG
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET