Dramat w myjni samochodowej. Nie żyje klient. "Nie doszłoby do tragedii, gdybyśmy nie byli obojętni"
66-latek zasłabł w trakcie czyszczenia swojego auta w jednej ze szczecińskich myjni samochodowych. Według ustaleń "Głosu Szczecińskiego" przez 1,5 godziny nikt się nim nie zainteresował, choć siedział na fotelu kierowcy. Niestety, mężczyzna zmarł.
Tragedia, o której informuje "Głos Szczeciński", wydarzyła się w czwartek ok. godz. 12:30 w myjni samochodowej przy ul. Dąbskiej w Szczecinie. 66-letni mężczyzna przerwał czyszczenie swojego auta, po czym usiadł na fotelu kierowcy, zostawiając uchylone drzwi.
Szczecin. Tragedia w myjni samochodowej. Nie żyje 66-latek
Pozostawał w tej pozycji przez następne 1,5 godziny. W międzyczasie do myjni przyjeżdżały kolejne pojazdy, ale mężczyzna w samochodzie nie zwrócił niczyjej uwagi. Dopiero pan Marek zainteresował się sytuacją. - Wydawało mi się, że wyczuwam puls. Zadzwoniliśmy pod numer alarmowy i wezwaliśmy pomoc. Okazało się, że moje odczucia były złudne - powiedział w rozmowie z "Głosem Szczecińskim".
Na miejsce dotarły służby ratunkowe - najpierw straż pożarna ze swoim zespołem medycznym, następnie karetka pogotowia. Niestety, 66-latka nie udało się już uratować.
Zgłosiłem tę historię, bo może gdyby ktoś szybciej zareagował, to ten pan jeszcze by żył. Może nie doszłoby do tej tragedii, gdybyśmy więcej zwracali uwagę nie tylko na siebie, nie byli obojętni, po prostu nie przechodzili obojętnie obok
Komenda Miejska Policji w Szczecinie potwierdziła, że doszło do zdarzenia oraz że mężczyzna zmarł z przyczyn naturalnych. Śledczy będą teraz wyjaśniać dokładne okoliczności tragedii.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET