Po wybuchu w Szczyrku uszkodzone okoliczne budynki. "Takiej tragedii nie pamiętam"
Wybuch w Szczyrku wstrząsnął mieszkańcami kurortu. Na miejscu od wczesnych godzin wieczornych pracuje niemal 100 strażaków. Siła eksplozji była tak duża, że uszkodzone zostały okoliczne budynki. Wciąż poszukiwani są mieszkańcy zawalonego domu, w tym czworo dzieci.
- 6 zdjęć Zobacz galerię
Do wybuchu gazu doszło w środę o godzinie 18.26 w domu przy ulicy Leszczyńskiej, niemal w centrum Szczyrku, kilkaset metrów od wyciągu narciarskiego na Skrzyczne. Po eksplozji dom całkowicie się zawalił. Zakłada się, że po gruzami jest 8 osób, w tym czworo dzieci w wieku szkolnym. W akcji poszukiwawczej bierze udział około 100 strażaków. Akcja jest jednak utrudniona przez niesprzyjające warunki atmosferyczne i duże zadymienie.
Wybuch w Szczyrku. Z domu nic nie zostało, siła eksplozji była ogromnaKomendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach nadbrygadier Jacek Kleszczewski przekazał, że uszkodzone są trzy okoliczne budynki. Wiemy już, że prawdopodobnie przewiercona została rura z gazem.
Firma zewnętrzna prowadziła jakieś pracy i wszystko wskazuje na to, że wwiercili się w nasz gazociąg, dlatego doszło do uchodzenia gazu
- mówi Radiu ZET rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa Artur Michniewicz. Jeśli więc na miejscu była też ekipa budowlana, potencjalnych poszkodowanych może być więcej.
Obecnie na miejscu katastrofy budowlanej trwa ręczne odgruzowywanie. Ratownikom dają się jednak we znaki kłęby dymu. "Ze swojej strony zabezpieczamy, żeby służby miały ciepły posiłek i napoje. Jest przygotowany ciężki sprzęt, który wjedzie, gdy tylko będzie taka możliwość. Jest koparka, samochody ciężarowe. Akcja potrwa przynajmniej do rana. Dziękuję wszystkim w Szczyrku, którzy się zaangażowali. Widać ogromną solidarność w tej tragedii" – powiedział burmistrz Antoni Byrdy.
Część kurortu jest teraz odcięta od dostaw gazu. "Rozmawiałem z dyrektorem ze spółki gazowniczej. Powiedział, że jutro po południu zostaną przywrócone" – dodał Byrdy.
Wybuch w Szczyrku. Burmistrz: Takiej tragedii nie pamiętam
- To prawie moi sąsiedzi. Wierzę głęboko, że wszystko dobrze się skończy. Trzeba czekać z nadzieją – powiedział w środę późnym wieczorem Byrdy, który jest na miejscu wybuchu.
"Głęboko wierzę, że mimo tego dramatu finał będzie pozytywny" – powiedział łamiącym się głosem samorządowiec. Dodał, że w miejscu tragedii były prowadzone prace przy zasilaniu energetycznym. Linia przebiega wzdłuż gazociągu.